Jak nauczyć się niemieckiego od zera do min. poziomu B1 w 6 miesięcy – oficjalne podsumowanie misji i wyniki

By Bartosz Czekała | Języki obce

No i stało się! W końcu możemy oficjalnie powiedzieć, że dotarliśmy do końca naszej wspólnej misji "Jak nauczyć się języka niemieckiego od zera do min. poziomu B1 w 6 miesięcy" z Dawidem Straszakiem. Była to heroiczna podróż wypełniona odwagą i bólem. Ale głównie bólem. I to bólem Dawida. Ale co będę uprzedzać fakty.

Nadeszła chwila na podsumowanie tego, co działo się u nas w ciągu ostatnich 2 tygodni z hakiem i co najważniejsze, również na podsumowanie całej misji i tego jakie wyniki uzyskał Dawid w przeciągu tak krótkiego czasu. Ba, uwzględnimy nawet dokładne statystyki na temat tego, ile dokonał powtórek i ile czasu na nie przeznaczył.

Bon appetit!


Studium szaleństwa - odczucia i uwagi Dawida


hu, hu, ha, hu, hu, ha paraliżujący strach Twoją duszę w szponach ma


14 marca to był szczyt mojego zadręczania się. Osiągnąłem taki poziom paraliżującego strachu, którego doznaje się w momentach, od których zależy reszta Twojego życia, ale wiesz, że już jest za późno, żeby cokolwiek zmienić (jak na maturach albo egzaminie na prawo jazdy).

To jest ogromnie ważna lekcja dla mnie samego, bo w momencie, kiedy zostały ostatnie 3 tygodnie i można by założyć, że teraz należy przycisnąć odrobinę z nauką i uczyć się wszystkiego, co sprawia mi największy problem - ja się zatrzymałem.

Widziałem, że sam sobie utrudniam, bo zamiast się uczyć, to czarne scenariusze skasowania podcastu zaprzątały mi umysł. Mam niezwykłą zdolność tworzenia alternatywnych biegów wydarzeń, która w takich momentach powoduje, że widziałem moment, w którym kasuję podcast, czułem ten przełykany wstyd za każdym razem, kiedy ktoś mnie pyta mnie o nowy odcinek i czułem to poczucie winy, kiedy mówiłem gościom podcastu, że musiałem go skasować, bo się założyłem (to było najgorsze!). 


Parę mądrych słów i strach przed sukcesem


Stanąłem w miejscu i wiedziałem, że muszę porozmawiać z kimś mądrym. Na szczęście pierwsza osoba, która przyszła mi do głowy to znajoma coach z długim biznesowym stażem - Kamila.

Zdzwoniliśmy się, opisałem jej sytuację i po 20 minutach rozmowy, w której zadała mi serię pytań, doszliśmy do przyczyny, co mnie blokuje. 

Wiecie co to było?

Okazało się, że boję się, że odniosę sukces, że nie daję sobie szansy na to, żeby być zadowolonym z siebie. To bardzo intymna kwestia, ale zdecydowałem się nią z Wami podzielić, bo to kolejna informacja uboczna, której dowiedziałem się o sobie dzięki tej misji. Myślę, że również Was może czasami coś takiego dopaść.


Garść wniosków na zakończenie


Jakie wnioski? 


Krótsze zakłady


Nie założyłbym się teraz na tak długi czas, jak 6 miesięcy, bo po prostu - jak mawia młodzież - ryje to beret. Myślę, że w moim przypadku lepsze byłyby 1-miesięczne zakłady o niższe stawki, które potem mogłyby rosnąć z czasem. 


Wspierająca osoba


Mieć osobę, która w sytuacji kryzysu Was wesprze i nie bać się powiedzieć, że ma się z czymś problem. 


Zaczynać z wizją końca


Jeżeli się zakładać to zastanowić się, jakie mogą być negatywne konsekwencje tego zakładu na wszystkich możliwych płaszczyznach.


Koniec z techno


Z dodatkowych ciekawostek to „rzuciłem” techno. Kiedy wracałem z pracy i siadałem do nauki, to często ratowałem się puszczeniem sobie muzyki podnoszącej tętno (im mocniejsza, tym lepsza).

Dzięki temu byłem pobudzony, jakbym strzelił sobie kawkę i przez jakiś czas miałem bardziej wyostrzony umysł, tylko że nie brałem pod uwagę, że za to trzeba płacić karę i potrzebowałem regeneracji po takiej muzyce, na którą nie dawałem sobie czasu.

Okazało się to przez przypadek, kiedy to playlista zaczęła mi podawać uspokajającą muzykę, przy której łatwo było mi się skupić i nie miałem w sobie agresywnego pobudzenia. 


I wtedy przyszedł spokój


Po wielkiej paranoi i ataku paniki przyszedł czas na spokój, który utrzymuje się już 2 tygodnie, do samego zakończenia misji (piszę te słowa 31 marca). Dotarło do mnie, że już niewiele będę w stanie zdziałać, bo cała ta misja to był maraton, a nie sprint.

Biorąc pod uwagę nasze tempo nauki, to trochę naiwnym z naszej strony byłoby twierdzić, że może się nie udać, bo raczej nie zapomnę tego wszystkiego, czego do tej pory się nauczyłem. A może? 🙂 


Wiadro życzliwych porad (i niekoniecznie dobrych)


Na samym końcu misji coraz więcej osób dowiadywało się, że uczę się niemieckiego, więc zostałem zalany porcją dobrych rad, filmów na YouTubie do obejrzenia, podręczników do przeczytania itd.

Z jednej strony to jest ogromnie miłe, bo odbieram to jako chęć pomocy i żeby mi było łatwiej. Z drugiej zaś strony myślę sobie, że ludzie, którzy dawali te rady, nie zadali sobie trudu, żeby dopytać o mój sposób nauki (serio! Zapytały o to ze 4 osoby przez 6 miesięcy!!!), tylko podrzucały swoje sposoby.

Takie dobre rady, mogą doprowadzić do paraliżu decyzyjnego i przez to, że materiałów jest tak dużo, można się wycofać z nauki całkowicie, bo nie wiadomo co wybrać. 

W naszym przypadku sprawa była prosta - ANKI, Grammar Cheat Sheet, podcast Slow German, Google Translate - to narzędzia, które wykorzystywałem przez 80% czasu. 


Ostatnie słowa przed testami


Trzymajcie kciuki, bo będziemy testować mój niemiecki! Oby się udało. 

Komentarz Bartka: Warto przypomnieć, że Dawid pisał te słowa 31 marca, przed przystąpieniem do testów 🙂


Dawid w liczbach -  podsumowanie całej misji #niemieckiw6miesiecy


oficjalne podsumowanie misji

Czas trwania misji: 182 dni = 26 tygodni = 6 miesięcy

Całkowita liczba odbytych zajęć: 23 z 26 = 23 h

Liczba odpuszczonych dni nauki przez Dawida: ~5


Powtórki 


Całkowita liczba powtórek fiszek: ponad 150 tysięcy

Całkowity czas poświęcony na powtórki: 172 godziny

Średnio powtórek fiszek na 1 godzinę nauki: ~ 872


Nauka słownictwa


Słów przerobionych od początku misji: 2885

Średnio nowych słów dziennie: 15,85

Średni czas kodowania nowego słowa: 1 słowo na 1 minutę

Całkowity czas kodowania słownictwa: ~ 48 h


Podział godzin ze względu na priorytety


Całkowity czas poświęcony na naukę słownictwa: 220 h

Całkowity czas poświęcony na słuchanie/czytanie/mówienie/gramatykę: 157 h

Całkowity czas poświęcony na zajęcia: 23 h

Całkowity czas poświęcony na naukę: 360 h


Warto pamiętać, że statystyki dotyczące słownictwa są precyzyjne ze względu na to, że były one nabijane przez program. Natomiast jeśli chodzi o podział godzin ze względu na priorytety, istnieje na pewno ryzyko niewielkiego błędu statystycznego.


Podsumowanie emocjonalno-społeczne Dawida*


#DawidnaB1

Photo by Mark Daynes on Unsplash

Liczba sytuacji wymagających zamykania się w toalecie na imprezie, żeby dokończyć powtarzanie słówek: 2

Liczba wypowiedzianego "Je*ać to! To nie dla mnie": 29

Liczba odmówionych spotkań: >10

Liczba załamań nerwowych: 4

Liczba maili do Bartka z płaczem i paniką: min 2 😀 

Liczba przepłakanych nocy: ~30


Zestawienie wszystkich raportów z naszej misji


Dla Twojej wygody, umieściłem poniżej zestawienie wszystkich raportów z naszej misji. Jeśli kiedykolwiek chciałbyś szybko nauczyć się języka, możesz po prostu próbować podążać śladami Dawida.

Kryteria osiągnięcia poziomu B1


Zanim przejdziemy do przedstawienia wyników naszej misji, warto zatrzymać się na chwilę i odpowiedzieć na pytanie - czym jest poziom B1? A właściwie - co wymagane jest na tym poziomie?

Jest to ważne ponieważ regularnie napotykam się na sytuacje, kiedy ktoś przeszacowuje lub niedoszacowuje swój poziom znajomości języków.


Wymagana ilość słownictwa


Z literatury wiadomo również, że znajomość około 3000 słów z większości języków europejskich gwarantuje nam zrozumienie na poziomie 95% (Hazenberg and Hulstijn, 1996). Jest to jednak zrozumienie wykraczające poza poziom B1.

Wiedząc jednak, że znajomość około 1000 słów (Hwang, 1989; Hirsh and Nation, 1992; Sutarsyah, Nation and Kennedy, 1994) zapewnia nam rozumienie na poziomie 80%, możemy dojść do wniosku, że aby uczciwie legitymować się poziomem B1 z niemieckiego potrzeba nam minimum 2000 tysięcy słów.


Wymagania ogólne według poziomu rady Europy


B1 - Threshold (Intermediate)

Osoba posługująca się językiem na tym poziomie:

  • rozumie znaczenie głównych wątków przekazu zawartego w jasnych, standardowych wypowiedziach, które dotyczą znanych jej spraw i zdarzeń typowych dla pracy, szkoły, czasu wolnego itd.
  • Potrafi radzić sobie z większością sytuacji komunikacyjnych, które mogą się zdarzyć podczas podróży w rejonie, gdzie mówi się danym językiem.
  • Potrafi tworzyć proste, spójne wypowiedzi na tematy, które są jej znane lub które ją interesują.
  • Potrafi opisywać doświadczenia, wydarzenia, marzenia, nadzieje i aspiracje, krótko uzasadniając bądź wyjaśniając swoje opinie i plany.

Dla kontrastu zamieszczę również wymagania odnośnie poziomu B2:

B2 - Vantage (upper/post-intermediate)

  • Osoba posługująca się językiem na tym poziomie rozumie znaczenie głównych wątków przekazu zawartego w złożonych tekstach na tematy konkretne i abstrakcyjne, łącznie z rozumieniem dyskusji na tematy techniczne z zakresu jej specjalności. 
  • Potrafi porozumiewać się na tyle płynnie i spontanicznie, by prowadzić normalną rozmowę z rodzimym użytkownikiem danego języka, nie powodując przy tym napięcia u którejkolwiek ze stron. 
  • Potrafi formułować przejrzyste wypowiedzi ustne i pisemne w szerokim zakresie tematów, a także wyjaśniać swoje stanowisko w sprawach będących przedmiotem dyskusji, rozważając wady i zalety różnych rozwiązań.


Wymagane tematy


Chyba najczęściej przeoczanym faktem dotyczącym tego poziomu jest pominięcie zakresu tematów, na które kandydat powinien być w stanie porozmawiać.

Oto one:

  • Tematy ogólne powiązane z kandydatem (hobby, czas wolny, itd.)
  • Rodzina
  • Miejsce zamieszkania
  • Podróżowanie (np. kupno biletów)
  • Robienie zakupów
  • Rozrywka (np. rozmowy o książkach, filmach, muzyce, itd.)
  • Sytuacje użytkowe (np. wizyta w restauracji czy też hotelu)
  • Czas / pogoda
  • Sport
  • Media (np. gazety, radia
  • Praca
  • Edukacja (np. rozmowy o szkole)

Dopóki dana osoba nie odhaczy słownictwa z tych tematów, ciężko w ogóle debatować, czy jest ona na poziomie B1. Nie chodzi więc o samą ilość słów, lecz o ich zakres tematyczny.

Na późniejszych poziomach dobór słownictwa staje się powoli coraz mniej istotny. Jednak na tym poziomie wciąż odgrywa bardzo ważną rolę.


Uproszczone wyjaśnienie poziomu


B1 to poziom, o którym większość ludzi myśli, gdy słyszy pojęcie „płynność konwersacyjna”. Istota tego poziomu polega na tym, że możesz uczestniczyć w uproszczonych rozmowach na wiele popularnych tematów.

Słowo "uproszczonych" jest tu kluczowe. Bądźmy szczerzy. Ze znajomością 2000 tysięcy słów nie można odbyć zbyt dużo głębokich rozmów. Można jednak wyrazić swoje myśli w ogólnym zarysie.

Innymi słowy, na tym poziomie prędzej powiesz „To źle, że ludzie tacy są”, niż „Doprowadza mnie do szału, że ludzie mogą być takimi kłamliwymi szumowinami”.


Poziom Dawida po 6 miesiącach


Grajcie fanfary! Ostateczny rezultat osiągnięty przez Dawida to ... B1! Jeśli jesteś jedną z osób, które śledziły wędrówkę Dawida do poziomu B1 od początku, to prawdopodobnie nie jesteś zaskoczony. Dawid wykazywał sporą część kompetencji z rzeczonego poziomu już parę tygodni temu.

Nie przedłużając niepotrzebnie, przejdźmy do poszczególnych elementów naszej weryfikacji.


Zasób słownictwa


Całkowity zasób słownictwa Dawida po 6 miesiącach to 2885 słów. Jest to ilość, która klasyfikuje Dawida na poziomie B1 lub B1/B2.

Opracował on również słownictwo do każdego z wspomnianych powyżej tematów i umie o nich dyskutować.

Wynik: B1 , B1/B2


Gramatyka


Dawid w odstępie paru dni przystąpił do 2 testów.

Pierwszy z nich to test kwalifikujący Goethe Institut. 26 marca zakwalifikował on Dawida jako osobę na poziomie B1. Należą się również dodatkowe punkty za odwagę. Na pewno ciężej rozwiązuje się test, który jest w całości po niemiecku, a dodatkowe opisy są w języku angielskim.

Test Goethe

Jeśli masz ochotę, możesz próbować rozwiązać ten test tutaj.

Żeby wyeliminować czynnik zakłócający, Dawid przystąpił również do testu kwalifikującego na stronie Profi-Lingua. Odbył się on 2 kwietnia.

Co ciekawe, wynik jest praktycznie, co do punktu identyczny, jak ten z Goethe Institut. Potwierdza to dodatkowo słuszność oceny jego gramatycznego poziomu językowego.

Ocena ta daje mi szczególną satysfakcję ponieważ dość religijnie przechodziłem z Dawidem przez każdy punkt gramatyczny z poziomu A1-B1 (i niektóre z poziomu B2). No i przynajmniej są efekty!

Wynik: B1 , B1/B2


Zdolność komunikacji


Zdolność porozumiewania się prezentowaną przez Dawida można zakwalifikować jako klasyczne poziom B1. Czasami się zacina, płynność i poprawność gramatyczna nie są najwyższych lotów, ale mówi.

Oto prezentacja poziomu Dawida po 6 miesiącach w postaci rozmów na tematy ogólne i ciut bardziej szczegółowe. Od siebie mogę dodać, że widać wyraźnie, jak mocno jest on zestresowany. Na zajęciach płynność jego wypowiedzi była zdecydowanie większa. Nawet rzucał żarcikami! A tu mamy po prostu proste odpowiedzi na zadane pytania z przerażeniem w oczach.


Część 1



Część 2


Porównanie — egzamin Goethe Institut na poziomie B1

Dla porównania warto obejrzeć przykładową rozmowę ludzi z poziomu B1 z certyfikatu Goethe.

Wynik: B1 


Słuchanie


Ze wszystkich rozmów, jakie odbyłem z Dawidem, wniosek jest tylko jeden. Słuchanie jest jego najsłabszą kompetencją językową. Zakwalifikować ją można na poziomie A2/B1.

Czy jest w tym coś zaskakującego?

Nie jeśli chodzi o moje doświadczenie. Słuchanie jest  dla większości osób jedną z najbardziej wymagających umiejętności w opanowaniu języka (przeczytaj więcej o skutecznym słuchaniu tutaj). Dla Dawida najważniejsze jest to, że już na obecną chwilę ma on spore słownictwo. Jeśli tylko dalej będzie się regularnie osłuchiwał, jego zrozumienie powinno zdecydowanie wzrosnąć.

Wynik: A2/B1 


Wynik ostateczny


Trochę ponad B1. Gratulacje Dawid!

Co oznacza ten wynik? Odrobina perspektywy


Mimo że poziom osiągnięty przez Dawida po 6 miesiącach jest imponujący sam w sobie, to warto go do czegoś porównać, aby uzyskać szerszą perspektywę.

W większości McDonaldów językowych typu Empik, czy też Profi-Lingua, potrzeba około 5-6 semestrów, aby osiągnąć solidny poziom B1. Daje nam to około 2,5-3 lat nauki.

Zerkając na strony tychże szkół, możemy dowiedzieć się, że liczba godzin lekcyjnych potrzebnych do osiągnięcia tego poziomu to około 120 godzin na cały rok nauki, co daje nam około 250 h lekcyjnych. Dla porównania Dawid osiągnął poziom B1 przy 23 h zajęć, czyli 11 razy mniej.

Patrząc na ofertę kursów zagranicznych, liczba godzin lekcyjnych potrzebnych do osiągnięcia tego poziomu wydaje się stała. Przykładowo szkoła German Language School Berlin, która oferuje zajęcia w Berlinie, proponuje dojście do poziomu B1 w 24 tygodnie, w tym samym czasie co my, ale wymaga to 360 h zajęć.

Nie zapominajmy, że do podanej liczby godzin lekcyjnych trzeba dodać pracę, którą trzeba wykonać w domu. Obliczyć ją można najczęściej przemnażając liczbę godzin lekcyjnych przez 2,5 - 3.

Podsumowując, Dawid nauczył się języka do poziomu lekko ponad B1 przy 23 h zajęć lekcyjnych i około 360 h nauki razem w 6 miesięcy. Jest to tempo wielokrotnie wyższe niż to, z którym najczęściej się stykamy, mimo że Dawid nie jest osobą, którą da się określić jako „utalentowaną językowo".

Wyjaśnienie tego zjawiska, i jednocześnie przesłanie całej misji, jest tylko jedno:

„Metody nauki języka, których używasz, mają znaczenie nadrzędne, jeśli chodzi o tempo Twoich postępów. Jeśli do tej pory nie uczyłeś się szybko lub miałeś kłopoty z nauką, to nie jest to Twoja wina, lecz błędów, które popełniałeś poprzez nieodpowiedni dobór strategii językowych".


Słowo na zakończenie i co czeka nas dalej


Oboje z Dawidem chcielibyśmy Ci bardzo podziękować za wspólną przygodę i śledzenie naszych poczynań. Mamy olbrzymią nadzieję, że jej szczegółowość i rozmach zainspirują Cię do rozpoczęcia własnych misji. Ja osobiście najbardziej liczę na to, że przekonałem Cię, że szybka nauka to nie kwestia talentu, darów boskich, czy też wciągania syropku Tussipect przez słomkę, lecz odpowiednich metod i regularnej pracy.

Jeśli spodobała Ci się nasza misja, polecam śledzić nasze dalsze poczynania. Planujemy z Dawidem inne misje, więc warto zerknąć, kiedy się rozpoczną.

Możesz tego dokonać na 2 sposoby.

  1. Dołącz do naszych newsletterów.

Do mojego możesz dołączyć wprowadzając swój adres e-mail w okienku poniżej artykułu.

Do newsletter'a Dawida Straszaka możesz dołączyć na jego stronie.

  1. Śledź nas w mediach społecznościowych


Dawid w internecie:



Ja, czyli Bartosz Czekała, w internetach:


Jeśli masz jakieś pytania a propos naszej misji, do mnie lub Dawida, lub po prostu chcesz zostawić po sobie ślad, zapraszamy do komentowania!

(3) comments

Add Your Reply