Skąd wiedzieć kogo słuchać i które strategie nauki języków obcych są najlepsze

By Bartosz Czekała | Misje i projekty

które strategie nauki języków obcych są najlepsze

Już 63 dni, czyli 9 tygodni, upłynęło odkąd razem z Dawidem Straszakiem rozpoczęliśmy naszą wspólną misję Jak nauczyć się języka (niemieckiego) w 6 miesięcy. Naszym celem jest osiągnięcie poziomu min. B1 przez Dawida, spotykając się razem zaledwie 24 razy podczas 1-godzinnych zajęć.

Co u nas?

Mimo różnych zawirowań i nieuniknionych kłopotów udaje nam się utrzymać założone przez nas tempo nauki. Co więcej, ten update jest swego rodzaju małą okazją do świętowania, ponieważ Dawid osiągnął właśnie poziom A2! I może tym razem zacznijmy od tego, co to właściwie oznacza.


Level up - poziom A2 osiągnięty!


Mimo że wiele osób jest świadomych istnienia klasyfikacji poziomów znajomości języków obcych, nie każdy zawsze wie, co one oznaczają. Po pierwsze, klasyfikacja ta została opracowana przez Radę Europy ponad 20 lat temu. Jej celem była słuszna idea usystematyzowania stopnia znajomości języków obcych. Klasyfikacja ta nosi nazwę "Europejski System Opisu Kształcenia Językowego (ESOKJ, ang. Common European Framework of Reference for Languages, CEFR)" i zakłada ona istnienie 6 poziomów wtajemniczenia.

Poziom A2 jest tzw. poziomem zaawansowanym początkującym. Oto opis kompetencji, jakie musi opanować uczeń, aby go osiągnąć:

"Osoba posługująca się językiem na tym poziomie rozumie wypowiedzi i często używane wyrażenia związane z życiem codziennym (np. podstawowe informacje dotyczące osoby rozmówcy i jego rodziny, zakupów, otoczenia, pracy). Potrafi porozumiewać się w prostych, rutynowych sytuacjach komunikacyjnych, wymagających jedynie prostej, bezpośredniej wymiany informacji na tematy znane i typowe. Potrafi w prosty sposób opisywać swoje pochodzenie, otoczenie, a także poruszać sprawy związane z najważniejszymi potrzebami życia codziennego."

Czy jest to jasny i precyzyjny opis? Jeśli o mnie chodzi, to odpowiedź brzmi "nie bardzo".

Jeśli chcemy z dużą dozą pewności sklasyfikować kogoś na jakimkolwiek poziomie, potrzebujemy więcej informacji, mianowicie:

  1. ile zna słów z języka obcego
  2. jakie zna konstrukcje gramatyczne


Dopiero te informacje pozwolą nam stwierdzić, że ktoś rzeczywiście, w pełni zasłużenie, odhaczył poziom A2. Ilość słów wymaganych na tym etapie nauki języka to około tysiąc, wyciągając średnią z dostępnej literatury naukowej. 

W 63 dniu nauki, Dawid opanował ponad 1200 słów, czyli ponad 20% więcej niż wymagana średnia. Dodatkowo przerobił on większość wymaganych konstrukcji gramatycznych z poziomu A1 i A2 oraz nieliczne z poziomu B1. Jeśli chodzi o samą zdolność wypowiedzi i rozumienia, ponownie spełnia on wymagania narzucone przez Radę Europy.

Zostają nam więc ciut mniej, niż 4 miesiące aby dojść do naszego minimum, czyli poziomu B1. 


W ciągu ósmej i dziewiątej godziny nauki Dawid poznał następujące konstrukcje gramatyczne:


  • używanie wenn jako spójnik "kiedy"
  • przyimki, po których używa się celownika (bei, vor, mit, von, itd.)
  • jak używać rodzajników określonych i nieokreślnych
  • typowe końcówki dla niemieckich rzeczowników rodzaju męskiego, żeńskiego i nijakiego


Bez cienia wątpliwości gramatyka wciąż pozostaje piętą Achillesową Dawida. Wciąż popełnia on stosunkowo dużo błędów, które doprowadzają go do szału. Nazywam to zjawisko "syndromem osoby inteligentnej". 


Syndrom osoby inteligentnej

Skąd wiedzieć kogo słuchać i które strategie nauki języków obcych są najlepsze

Photo by Annie Spratt on Unsplash

Jest oczywistym, że każda osoba inteligenta, która dysponuje dużą swobodą wypowiedzi w języku ojczystym, czy też innych językach obcych, pragnie wypowiadać się z podobną swobodą w kolejnych językach.

Czy jest to wykonalne? Oczywiście, że nie.

Obciążenie kognitywne, któremu jesteśmy poddawani podczas procesu nauki jest naprawdę olbrzymie. Nie dość, że musimy aktywnie wydobyć każde słowo, którego chcemy użyć, to dodatkowo musimy pamiętać o dziesiątkach zasad gramatycznych. No i dodatkowo kontrolować wymowę. I patrzeć na rozmówcę, żeby rozmowa nie była niezręczna.

Całość jest dla nas olbrzymim wyzwaniem. Jąkanie się i wydawanie odgłosów niczym 120-latek podczas wylewu, nie jest powodem do wstydu. Niestety, większość nauczycieli, z którymi przeciętny uczeń miał do czynienia, ma fetysz na punkcie pewnej poprawności gramatycznej.

"O tak, powiedz to zdanie jeszcze raz Ty debilu. Haha. Znowu źle. Aleś Ty głupi, hehe. No powiedz coś jeszcze. Znowu źle. Hłe hłe hłe."


Co jest naprawdę ważne podczas nauki gramatyki


Mimo że rozumiem wkurzenia Dawida, cały czas staram się mu uświadomić jedną rzecz:

"gramatykę automatyzujemy i korygujemy od ogółu do szczegółu".

Naprawdę nie ma żadnego znaczenia, że często nie jest w stanie odmienić poprawnie rodzajnika lub przymiotnika. Pytanie brzmi: "Czy jest on w stanie przekazać w zrozumiały sposób sens swojej wypowiedzi?". Jeśli odpowiedź brzmi "tak", to już jest dobrze. 

Z tego powodu staram się nie poprawiać więcej niż jednego błędu na 1 lub 2 zdania. W pierwszej kolejności poprawiam te, które utrudniają mi zrozumienie danego zdania. Dopiero później poprawiam drobniejsze błędy.

Dlaczego taki system działa dużo lepiej niż poprawianie wszystkiego lub większości błędów?

  1. Im więcej zdań jesteś w stanie wyprodukować, tym szybciej będziesz automatyzować głównie konstrukcje gramatyczne. Siłą rzeczy, sprawi to, że używanie najczęściej występujących konstrukcji stanie się niejako nawykiem i odciąży Twoją pamięć krótkotrwałą. To z kolei da Ci możliwość skupienia się na kolejnych zagadnieniach.
  2. Nie zabija on pewności siebie. Nie wiem, jak Ty, ale nie czułbym się zbyt dobrze, gdyby ktoś przerywał mi co dwa słowa mówiąc, "źle", "nie nie nie, poczekaj". Parę godzin takich zajęć wystarczyłoby, żeby na długi czas zamknąć usta każdej osobie, która uprzednio wykazywała chęci rozmowy.

Efekty takiego sposobu nauki widać zawsze stosunkowo szybko. Mimo wciąż dużej ilości błędów, które popełnia Dawid, jego zdania już na obecna chwilę są zrozumiałe i spójne. Rzadko zdarza się (po 9 tygodniach), że zupełnie nie wiem, co chciał powiedzieć.

Ba, są nawet przemiłe momenty, gdy korzystając z uprzednio nauczonych zasad słowotwórstwa, jest on w stanie stworzyć słowa, których nigdy nie widział na oczy. Zdarzyło się to choćby ostatnio, gdy z czasownika "verwalten" (zarządzać) stworzył on rzeczownik "Verwalter" (zarządca, administrator).


Rozmowy w języku obcym - o czym gadamy z Dawidem?


Przez ostatnie 2 godziny gadaliśmy głównie o różnych aspektach robienia zakupów. Przykładowe pytania, które padały na zajęciach to:

  • Jak ważna jest dla Ciebie jakość produktów, które kupujesz?
  • Czy ważne są dla Ciebie rekomendacje znajomych przy kupnie?
  • Jak często sugerujesz się opiniami w internecie?

(Przypominam, że pytania do tych, oraz innych tematów, znajdziesz na stronie: http://iteslj.org/questions/ ).

Bardzo pozytywnym zjawiskiem, które rzuciło mi się "w uszy" jest fakt, że Dawid coraz śmielej tworzy zdania wielokrotnie złożone, takie jak:

  • Nie kupuję ..., ponieważ ...
  • Wydaję pieniądze, żeby ...
  • Osoby, które ...

Zawsze powtarzam, że prostym sposobem, aby od samego początku nauki brzmieć dobrze, jest nauczenie się paru prostych spójników. 

"W końcu zdania złożone to nic innego, jak zdania proste połączone spójnikiem!".

Wystarczy opanować parę prostych słów, takich jak: ponieważ, żeby, że, albo, jeśli, czy, który/która/które, itd., aby Twoje wypowiedzi natomiast nabrały kolorów. Jest to tym ważniejsze w niemieckim, ponieważ wiele z tych spójników wprowadza tzw. tryb poboczny, który wymaga umieszczenia czasownika na końcu zdania.

Dla wielu osób uczących się języka niemieckiego jest to prawdziwy koszmar. Tym lepiej, że nawet na tym etapie daje się zauważyć u Dawida świadomość używania tychże konstrukcji.


Dawid w liczbach - 8 i 9 tydzień misji #niemieckiw6miesiecy


Średni czas spędzany na nauce: do 2 godzin

Czas powtórek uprzednio przerobionego słownictwa: 60-90 minut dziennie

Czas kodowania nowego słownictwa: około 20 słów w 15 minut dziennie

Nauka gramatyki: 5 min dziennie

Mówienie: 10 min dziennie

Czas trwania misji: 63 dni

Słów przerobionych od początku misji: 1236

Średnio nowych słów dziennie: 19,61


#NiemieckinaB1


Studium szaleństwa - odczucia i uwagi Dawida


Podsłuchiwanie nie musi być złe!


Głupia sprawa, ale zacząłem podsłuchiwać starszych Niemców. Mieszkam we Wrocławiu, do którego przyjeżdżają całe wycieczki ludzi zza zachodniej granicy w wieku emerytalnym, więc to jest jedna z niewielu okazji dla mnie, żeby móc posłuchać prawdziwego nativea.

No i teraz dochodzi do takiej abstrakcji, że gdy idę ulicą lub w galerii handlowej, to zwalniam kroku i nadstawiam uszu. Ciężko ze zrozumieniem, ale wyłapywanie pojedynczych słówek daje ogromną satysfakcję. 


Siła nawyków


Co do samej nauki to jestem z siebie dumny, bo weszła już mi na tyle w krew, że nie ważne w jakim stanie emocjonalnym, czy fizycznym jestem, słówka wprowadzam i powtarzam.

Przytłaczająca jest myśl, że mam np 400 fiszek do powtórzenia, a jest 20 wieczorem, więc bardzo dobrze rozbijać tę ilość na mniejsze porcje w ciągu dnia. Wiem, że już o tym pisałem, ale to jedna z pułapek, w którą cały czas wpadam, bo często tego nie robię i przez to zgrzytam zębami. 


Ucz się świadomie


Kolejne odkrycie to nie wpadanie w letarg bezmyślnego powtarzania słówek tylko powiedzenie sobie „Dobra, Dawid, teraz się skup na 10 minut w pełni!”, żeby skoncentrować uwagę na powtórce i oszczędzać czas, który może uciekać gdy jest to tylko klikanie w telefon/komputer w trybie zombie.


Kłopoty z gramatyką i kolejne sukcesy w mówieniu


Wydaję mi się, że największym problemem dla mnie jest gramatyka. Z mówieniem czuję się coraz bardziej swobodnie, nawet zdarzyło mi się wypowiedzieć jedno poprawne zdanie, bez skupienia, przez które kapałby mi pot z czoła.

Ciekawa sprawa jest taka, że często mimo, że znam jakieś słówka, bo powtórzyłem je wielokrotnie w ANKI to w trakcie konwersacji z samym sobą nie jestem za żadne skarby świata w stanie sobie ich przypomnieć. Zupełnie jakby mówienie „brało” słówka z jednej części mózgu, a powtarzanie słówek z drugiej. 


Więcej czasu potrzebnego na naukę (zmiana pracy)


Trochę wydłużył mi się czas poświęcany na powtórki, bo robiłem je po pracy, w której to miałem ciężki okres, bo jestem w trakcie zmieniania jej. Klasycznie, jeżeli przychodzi się po 8-10 godzinach intensywnej pracy umysłowej, to najzwyczajniej w świecie ciężko się skupić. Od grudnia pracuję w nowej firmie i będę zarządzał niemieckojęzycznym zespołem. Przypadek? Nie sądzę. 


Uważaj czyich rad słuchasz

Skąd wiedzieć kogo słuchać

Photo by Malte Wingen on Unsplash


PS. Uważajcie na rady od innych ludzi, bo ostatnio na jednej z grup facebookowych zobaczyłem następujące. Ankieta z pytaniem o najlepszy sposób „wkuwania słówek” i najczęstsza odpowiedź mówi „słówek się nie wkuwa, bo to bez sensu”. 


strategie nauki języków obcych


Skąd wiedzieć kogo słuchać i które strategie nauki języków obcych są najlepsze?


Kłopot, jeśli chodzi o jakąkolwiek dziedzinę wiedzy, a właściwie o cokolwiek, jest taki, że każda osoba ma swoją opinię, której broni za każdą cenę. Zażartość, z jaką dana osoba będzie broniła swojej pozycji jest zawsze wprost proporcjonalna do pozornej prostoty danego zagadnienia. Badania dotyczące nabywania ekspertyzy opływają w fantastyczne przykłady opisujące to zjawisko.

Co stanie się przykładowo, jeśli zbierzemy grupkę osób i zadamy im następujące pytanie: "Jak oceniasz swoją wiedzę dotycząca funkcjonowania toalety?". Sam pomyśl, jak Ty byś ją ocenił, gdyby ktoś zadał Ci podobne pytanie. Okazuje się, że większość osób, niezależnie od rzeczywistego doświadczenia, ocenia swoją wiedzę jako przeciętną lub nawet dobrą (Sloman and Fernbach, 2012).

Sytuacja ta jednak zmienia się drastycznie w momencie, w którym osobie ankietowanej zostanie uświadomiony ogrom złożoności danego problemu. Dopiero po takiej konfrontacji, duża liczba osób przyzna, że nie bardzo wie, jak dane zjawisko funkcjonuje.

Przytaczam powyższy przykład z bardzo dobrego powodu. Nauka języków to coś z czym mamy styczność od bardzo wczesnego wieku. Podobnie, jak mechanizm działania toalet wydaje nam się on potencjalnie nieskomplikowany. W końcu języka ojczystego nauczyłeś się bez problemu, więc jaka filozofia, prawda?

Podobny tryb rozumowania widać w powyższej ankiecie, gdzie jedna z najgorszych metod nauki języków obcych została przez większość ankietowanych okrzyknięta jako najlepsza (czemu tak jest, wyjaśnię nieco później). Rodzi to swego rodzaju błędne koło. Ponieważ teraz ta grupka osób będzie krzewić tę mądrość wśród swoich znajomych, Ci wśród swoich krewnych, itd. Jeden głupi koncept ma potencjał, aby zarazić miliony ludzi.


Wysiłek wymagany, aby zasłużyć na opinię


Lata temu natknąłem się na świetny cytat Charliego Munger'a (genialny partner Warren'a Buffeta):

"Nie jesteś uprawniony do posiadania opinii, dopóki nie będziesz w stanie zakwestionować jej lepiej, niż najmądrzejszy facet, który posiada odmienną opinię.  Dopiero wtedy, gdy będziesz w stanie obronić ją lepiej niż najbystrzejsza osoba, która ma przeciwny pogląd, zasłużysz na prawo do posiadania określonego poglądu." Charlie Munger

Niestety, z psychologii wiemy, że większość osób i tak zignoruje przesłanie tego konceptu. W końcu niewiele osób uważa, że jest w czymkolwiek przeciętnym i tym samym czują się oni przywiązani do swoich opinii.

Mimo że jest to dość przygnębiająca wiadomość, to istnieją metody, które pozwolą wybrnąć z tego labiryntu nieomylności.

  1. Bierz rady od osób, z którymi chciałbyś zamienić się miejscami

Nie jest to zasada absolutna. Jest to natomiast ciekawy model mentalny, który pozwoli podejmować Ci lepsze decyzje. 

Czy opinia znajomego, który zarabia 1500 zł na rękę jest porównywalna do opinii osoby, która samodzielnie doszła do 15 tys. zł miesięcznie? Oczywiście, że nie. Wprawdzie od prawie wszystkiego można znaleźć wyjątek, ale wciąż jest to całkiem niezła reguła.

  1. Metoda 5 x why

Często lubię powtarzać, że każda dziedzina wiedzy, a nawet każdy koncept, cechuje się wieloma poziomami wtajemniczenia.

Pierwszy poziom wtajemniczenia jest niczym piękna zasłona, która stwarza doskonałe wrażenie. Osoba, która podzieli się z nami swoim pomysłem, szczególnie jeśli nie byliśmy go świadomi, zdaje się być geniuszem. "No przecież to logiczne!", myślisz sobie.

Niestety niewiele osób zadaje sobie trud, żeby zajrzeć za kurtynę. Często okazuje się, że jest za nią zagrzybiała wanna, w której marynuje się bezdomny menel.

Jak zajrzeć za tę kurtynę?

Tu z pomocą przychodzi nam metoda 5 x dlaczego.

Aby dojść do sedna problemu, lub uzyskać głębsze objaśnienie danego konceptu, zaczynamy drążyć daną nam odpowiedź. Niekoniecznie musi ono odbywać się tylko w formie pytań "dlaczego?". Inne pytania otwarte też są jak najbardziej na miejscu. 

Co jeśli po zadaniu zaledwie jednego lub 2 pytań uzyskasz odpowiedź złożoną z ogólników? Polecam wtedy jej zignorowanie. Przynajmniej tymczasowe.

Gwarantuję Ci, że prawie każda osoba, która wie o czym mówi, jest w stanie w obszerny sposób uzasadnić swoją opinię. Jeśli nie jesteś w stanie uzyskać danego uzasadnienia, to najprawdopodobniej masz do czynienia z laikiem, który po prostu poczuł się mądry i chce zabłysnąć. I żeby było jasne - tytuł magistra, doktora, czy też profesora jest tu absolutnie bez znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie stopień zrozumienia materiału, jaki posiada dana osoba.


Dlaczego opinia, że słówek się "nie wkuwa" jest nonsensowna

najlepsze strategie nauki języków obcych


Zacznijmy od tego, że takie podejście do nauki wielu osobom wydaje się zupełnie logiczne, a więc tym samym kuszące. W końcu dzieci nie uczą się języka świadomie. Czemu dorośli mieliby różnić się jakkolwiek  w tym aspekcie? 

Pierwszym błędem merytorycznym jest tu porównanie procesu przyswajania języka ojczystego do procesu przyswajania drugiego, i każdego kolejnego, języka. Kierują nimi absolutnie odrębne mechanizmy. Jednym z głównych powodów jest liczba synaps u dzieci. Ich liczba w okolicy 2-3 roku życia jest dwukrotnie/trzykrotnie większa niż u przeciętnej osoby dorosłej, co pozwala na sprawniejsze przyswajanie informacji. Nie znaczy to oczywiście, że dzieci uczą się szybciej od dorosłych, o czym pisałem już wcześniej

Innym powodem, dla którego metoda ta wciąż ma się dobrze są klasyczne prace Krashen'a z 1982 roku, które przedstawiały teorię, iż proces przyswajania języka jest procesem podświadomym. Tym samym żadna ilość wkuwania nie wpłynie na płynność Twojej wypowiedzi. Teoria ta po dziś dzień cieszy się olbrzymią popularnością, nawet w środowisku poliglotów. Nad czym bardzo ubolewam.

Dlaczego jest ona, nie przymierzając, debilna?

Po pierwsze, wystarczy Ci nie więcej niż parę dni, żeby obalić ją samemu. Wykuj metodą "na pałę" parę słówek i koniugację jakiegokolwiek czasownika dla zaimka osobowego "ja". Następnie, na przestrzeni 3-4 dni zacznij w kółko budować najprostsze możliwe zdania z ich użyciem. Zgadnij, co stanie się po upływie tego czasu.

Będziesz stosunkowo swobodnie posługiwać się zarówno odmianą czasownika dla tej osoby jak i danymi słowami. Oto jak ciężko obalić tę teorię. Oczywiście, ja proponuję Ci tu zastosowanie bardzo prostego eksperymentu umysłowego. Cała teoria Krashen'a, która obejmuje 5 postulatów, została natomiast zupełnie zmiażdżona przez Gregg'a w 1984 roku.

Całość opiszę na pewno szczegółowo w osobnym artykule, ale warto wspomnieć, że Krashen nigdy nie odpowiedział w żaden konkretny sposób na te zarzuty. Co więcej, o czym wie niewiele osób, nigdy nie dostarczył on żadnych dowodów prawdziwości swoich tez.

Natomiast na przestrzeni lat nauka dostarczyła olbrzymią liczbę badań, które bezlitośnie obaliły tę teorię.

Jako ciekawostkę wspomnę, że na jednym ze swoich flagowych szkoleń (The Wizard Of Words - Systemy pamięciowe nauki języków obcych (trening podstawowy), przechodzę przez 16 najczęściej popełnianych błędów w nauce języków. Dopiero po tym segmencie następuje objaśnienie proponowanych przeze mnie metod, włącznie z opisem tego, w jaki sposób pomagają one uniknąć każdego z tych błędów. 

Podejście to gwarantuje pełne zrozumienie tego, jak zawiła i jednocześnie, po wyjaśnieniu, prosta może być nauka języków obcych.

Jaki z tego wszystkiego wniosek?

Nauka aktywna, która wymaga od Ciebie wysiłku, jest na każdym poziomie nauki dużo skuteczniejsza niż nauka pasywna (słuchanie, czytanie).


Perełki wiedzy dla Ciebie - podsumowanie


  • Postaraj się jak najczęściej uczyć w pełni świadomie. Jeśli łapiesz się na tym, że przechodzisz w tryb zombie, to zrób sobie przerwę.
  • Bądź bardzo wybredny, jeśli chodzi o słuchanie czyichś rad dotyczących nauki. Każdy ma opinię, ale zaledwie garstka osób potrafi ją uzasadnić.
  • Jeśli masz wątpliwości a propos danego stylu lub metody nauki, postaraj się przejrzeć dostępną literaturę naukową z danej dziedziny.
  • Nauka aktywna jest preferowanym sposobem nauki na każdym poziomie językowym.
  • Nauka pasywna jest świetnym uzupełnieniem nauki aktywnej. Innymi słowy ucz się pasywnie, gdy nie masz już sił na naukę aktywną.
  • Podsłuchuj ludzi w tramwajach i może na ulicy?
  • Krashen obsysa.


Jakie są najbardziej nietrafione sposoby nauki jakie stosowałeś do tej pory? Daj mi znać!

(2) comments

Add Your Reply