Warto uczyć się przekleństw w językach obcych! Oto dlaczego. 20-21 tydzień misji “Niemiecki w 6 miesięcy”

By Bartosz Czekała | Języki obce

Właśnie opadła na mnie sentymentalna aura. Wprawdzie misja jeszcze się nie zakończyła, ale zaczynam mieć poczucie, że jest to już schyłek naszego projektu. W końcu zostały tylko 3 tygodnie do jego ukończenia. Nie jest to oczywiście czas na nie wiadomo jak intensywną naukę, lecz na szlifowanie tego co zbudowaliśmy w przeciągu ostatnich 5 miesięcy. 

W przeciwieństwie do większości poprzednich raportów, ten jest szczególnie bliski mojemu sercu. Rozpoczynając z Dawidem nasz projekt "Jak nauczyć się niemieckiego od zera do poziomu min. B1 w 6 miesięcy" wiedzieliśmy, że mamy wiele do stracenia. I przez wiele miesięcy towarzyszyło mi uczucie niepokoju, mimo że podejmowałem się podobnych projektów w przeszłości.

Zawsze istnieje pierwiastek ryzyka, którego ciężko jest się pozbyć. Jednak pisząc te słowa jestem spokojny. Dawid, parę tygodni przez finiszem naszego projektu, zaczął przejawiać praktycznie wszystkie cechy poziomu B1.

Jak je rozpoznać? O tym więcej w naszym kolejnym raporcie. Dodatkowo, tym razem zajmiemy się tematem: dlaczego warto uczyć się przekleństw, żeby lepiej i szybciej nauczyć się języka obcego.


W ciągu dwudziestej i dwudziestej pierwszej godziny zajęć Dawid poznał następujące konstrukcje gramatyczne:



Zgodnie z tym, o czym wspominałem w poprzednich raportach, zaczynamy dopieszczać szczegóły gramatyczne, aby Dawid mógł z dumą rzec, że jest na poziomie min. B1 po 6 miesiącach.


Nasze rozmowy w języku niemieckim - o czym gadamy z Dawidem?



  • wizyta u dentysty
  • nowi goście w kolejnych odcinkach podcastu Dawida (możesz śledzić je między innymi na jego Instagramie )
  • jego plany książkowe (polecam zapisać się do newsletter'a Dawida, aby być na bieżąco z tym tematem)

Zazwyczaj, gdy obiorę sobie jakiś cel, trzymam się go z zaciętością godną amfetaministy. Tym razem jednak muszę przyznać, że mój uprzednio wspomniany cel częstego zmieniania tematów podczas naszych zajęć gryzie glebę. Mimo że miałem zamiar pogadać z Dawidem o różnych tematach, nasze rozmowy oscylowały głównie wokół pracy / jego zainteresowań.

No cóż, kto nie próbuje, ten nie ma. Może następnym razem będzie lepiej. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że same rozmowy były bardzo ciekawe i nie czułem żadnej potrzeby zmiany tematów.


Jaskółki zwiastujące poziom B1, czyli przebłyski językowe Dawida




Przez ostatnie 2 tygodnie dało się dostrzec cudowne przebłyski w niemieckim Dawida. Już tłumaczę, o co chodzi.


  1. Lekcję zaczynamy po niemiecku

Uprzednio zawsze zaczynaliśmy nasze zajęcia od polskiego. Wymienialiśmy parę zdań a propos naszego tygodnia i dopiero wtedy ruszaliśmy dalej. Poczynając od 21 tygodnia, Dawid co tydzień wprawia mnie w nie lada zdumienie: od pierwszej minuty zajęć zaczyna inicjować rozmowę po niemiecku! Ciężko wyrazić, ile satysfakcji potrafi sprawić taka pierdoła. Jest to jednocześnie kolejne potwierdzenie, że jesteśmy na właściwym tropie, czytaj: w okolicy poziomu B1.


  1. Pierwszy kawał po niemiecku

Jest to element zajęć, który rozbroił mnie chyba najbardziej. Wymienialiśmy parę słów na temat związany z pracą, gdy nagle Dawid zarzucił mega spontanicznym kawałem. Nie dość, że dowcip był spontaniczny, to jeszcze śmieszny, o co nie łatwo na tym poziomie. Jeśli czekasz, aż przytoczę rzeczony kawał, to muszę Cię rozczarować. Kawał był śmieszny, bo był wysoce niepoprawny politycznie. A że staramy się zachować jakieś resztki profesjonalizmu, pozwolę sobie zachować ten dowcip dla siebie.

Dlaczego o tym w ogóle wspominam? Często jednym z cytowanych kryteriów świadczących o płynności językowej, lub jej namiastce, jest właśnie możliwość wyrażenia humoru w języku obcym. Dawidowi brakuje oczywiście jeszcze trochę do płynności. Niemniej, był to bardzo miły akcent.


  1. Używanie słowotwórstwa

Słowotwórstwo jest jednym z aspektów języka, na który zwracam uwagę od absolutnie samego początku zajęć. Powód jest bardzo prosty. Zapamiętanie zaledwie parunastu prostych zasad pozwoli Ci rozszerzyć Twoje słownictwo dwu- lub nawet trzykrotnie. Dawid poznał wiele takich zasad i zdarzało mu się już stosować niektóre z nich w swoich wypowiedziach. Tym razem jednak zaskoczył mnie udaną próbą stworzenia rzeczownika złożonego.

W pewnym momencie zajęć, zapytał mnie, jak powiedzieć "okres próbny". Już miałem mu odpowiedzieć, gdy popatrzył na mnie pytająco i powiedział "die Probeperiode"? Aż mi się ciepło na sercu zrobiło.

Oczywiście w niemieckim wersją dużo częściej używaną jest "die Probezeit". Tak czy siak, wersja ta byłaby z miejsca zrozumiana. A właśnie o to chodzi na poziomie B1. Trzeba w miarę sprawnie przekazywać myśli, mimo że słownictwo nie jest jeszcze precyzyjne.


  1. Zagadywanie współlokatora

Dawid wspominał już wcześniej, że po, bodajże 2 miesiącu naszej misji, podjął on nieśmiałe próby gadania ze swoim współlokatorem po niemiecku. Niestety, ciężko powiedzieć, że było to cokolwiek, co swoją formą przypominało rzeczywiste rozmowy. Ciężko, żeby było inaczej, kiedy człowiek jest ledwo na poziomie A2. Tym razem, sytuacja wygląda zgoła inaczej. Od okolicy 20 tygodnia naszej misji, proces ten można śmiało nazwać komunikacją. Hura dla małych sukcesów!


Dawid w liczbach - 20 i 21 tydzień misji #niemieckiw6miesiecy



#niemieckiw6miesiecy


Czas trwania misji: 147 dni

Słów przerobionych od początku misji: 2597

Średnio nowych słów dziennie: 17,66

Średni czas spędzany na nauce: do 2 godzin

Czas powtórek uprzednio przerobionego słownictwa: 60 minut dziennie

Czas kodowania nowego słownictwa: około 10 słów w 10 minut dziennie

Nauka gramatyki: 5 min dziennie

Mówienie: 5-15 min dziennie

Słuchanie: 20 min co 2-3 dni


Studium szaleństwa - odczucia i uwagi Dawida


Czy warto uczyć się przekleństw?


Zawsze myślałem, że znajomość przekleństw to podstawa w nauce języka obcego, żeby nie popełnić żadnej gafy, no i wiadomo, że można sobie zaskarbić przychylność osób, które mówią w danym języku, jeżeli powie się „dupa” ze śmiesznym akcentem. Do tego uczenie się przekleństw zawsze wydawało mi się emocjonujące, no bo szybciej można się nauczyć kilku słówek. 

Nauka przekleństw nie jest dobrym pomysłem na samym początku i przekonałem się o tym w zabawny sposób. Początek lekcji z Bartkiem, jakieś proste pytanie na początek dotyczące mojego dnia. Powiedziałem „Pracowałem przez 2 kurwy”, zamiast „Pracowałem przez 2 godziny”.

Mina Bartka? Bezcenna. Śmiechy, chichy, ale… . Nie zrobiłem tego specjalnie. Po prostu przy takiej ilości słów uczonych codziennie one po prostu często mi się mylą.

Pomyślałem sobie, że gdyby to nie był Bartek, a rekruter, to mogłoby to mnie przekreślić jako potencjalnego kandydata. Zatem myślę, że uczenie się przekleństw najlepiej sobie zostawiać na późniejsze etapy, kiedy już mamy w miarę komunikatywny język (co myślisz, Bartek?).


Pisania po niemiecku ciąg dalszy


Szybsza nauka języka obcego poprzez przekleństwa

Photo by Kelly Sikkema on Unsplash


Dodatkowo zacząłem nieśmiało pisać z niektórymi ludźmi na komunikatorze wewnętrznym w firmie (takie GG) po niemiecku. To na razie niewinne kilkuzdaniowe wiadomości, ale za to, jaką dają satysfakcję, kiedy możesz załatwić sprawę w innym języku? Bardzo budujące.

Od czasu do czasu też napiszę jakiegoś maila, ale przed wysłaniem zawsze sprawdzam w google translatorze. Kiedy mam trochę więcej czasu przechodzę przez maile współpracowników, ale niestety nie jest to najłatwiejszy kawałek chleba, bo niemiecki prawniczy i ubezpieczeniowy jest nie na mój poziom 🙂


W końcu da się coś zrozumieć ze słuchu (+ cena nauki)


Ba! Na rozmowach kwalifikacyjnych, w których uczestniczę, jestem w stanie zrozumieć ogólny sens wypowiedzi kandydatów po niemiecku! Powoli zostaje ostatni miesiąc misji.

Postanowiłem, że dla dobra podcastu nie będę przyjmował nowych projektów, zaproszeń i drastycznie ograniczę liczbę spotkań towarzyskich. Wiem, że brzmi to mało zachęcająco, ale uwierzcie, że w pewnym momencie naprawdę ciężko mi nadążyć i brakuje mi po prostu czasu, żeby posiedzieć w ciszy i pogapić się w ścianę.


Dopisek Bartka: Bardzo mi to przypomina komentarze, które często słyszę w rozmowach. 

A: "Kurde, zazdroszczę Ci. Fajnie jest znać tyle języków. Ile fiszek powtarzasz tygodniowo, żeby utrzymać wszystkie 8 na wysokim poziomie? "
B: "Minimum 3000 + 200 do 300 nowych słów".
A: "Yyy... a to nieważne"


Albo mój faworyt:

A: "8 języków! Nie no, super! Jaki jest Twój sekret?
B: "martwe życie towarzyskie"
A: "Ok .... "

No cóż. Warto pamiętać, że wszystko ma swoją cenę. Szczególnie szybka nauka, którą obecnie uskutecznia Dawid. Owszem, uczy się paręnaście razy szybciej w porównaniu do typowego przebiegu nauki. Natomiast cena, jaką za to płaci to przyduszone życie towarzyskie oraz zmęczenie umysłowe.


Dlaczego warto uczyć się przekleństw, żeby lepiej i szybciej nauczyć się języka obcego



Nauka języka obcego poprzez przekleństwa

Photo by Will Myers on Unsplash


Przekleństwa są jak cocker spaniele. Niektórzy je lubią, inni zaś uważają, że jest to nieporozumienie stworzone przez samego Belzebuba. Niezależnie od Twoich osobistych preferencji jest to jeden z elementów języka, który zdecydowanie warto uczynić stałym elementem Twojego planu nauki.

I są ku temu bardzo dobre powody.


  1. Większa szansa na zapamiętanie innych słów

Wszystkie przekleństwa niosą za sobą olbrzymi ładunek emocjonalny. Mimo że w języku obcym, przynajmniej początkowo, nie jesteśmy w stanie zrozumieć ich pełnego przekazu, to wciąż zawierają one element tabu. Właśnie dzięki niemu jesteśmy w stanie zapamiętać je praktycznie momentalnie.

Oczywiście, dla wielu osób, korzyści płynące z zapamiętania przekleństw są minimalne. Szczególnie, jeśli jesteś jedną z tych osób, która od nich stroni. Chciałbym jedna przedstawić Ci inną perspektywę na to zagadnienie.

Przekleństwa zdecydowanie częściej są zbitkiem słów niż odrębną całością. Innymi słowy, większość z nich zawiera tzw. słowa neutralne. Zatem zapamiętując przekleństwo, o co nietrudno, jesteś więc w stanie uczyć się jednocześnie normalnego słownictwa.


Oto parę przykładów, które obrazują mój punkt widzenia:

  • "motherfucker" (sk***syn) - w tym przypadku możesz nauczyć się słowa "mother" (matka)
  • "der Drecksack" (gnojek) - der Dreck (brud, gnój), der Sack (worek)
  • "der Klugscheisser" (mądrala, przemądrzalec) - klug (mądry), die Scheisse (gówno)

Nie jest to oczywiście zasada. Mimo to, jeśli tylko włączysz w proces nauki swój analityczny mózg, powinieneś być w stanie nauczyć się sporo dodatkowych słów.


  1. Lepsze zrozumienie języka codziennego

Można pałać niechęcią do różnej maści wulgaryzmów, ale ciężko jest negować fakt, że bez ich rozumienia, nasza zdolność poruszania się poprzez dużą część kontekstów życiowych byłaby mocno upośledzona.

Czy Ci się to podoba, czy nie, przekleństwa były, są i będą używane. Warto więc usprawnić swoją zdolność rozumienia języka obcego poprzez uwzględnienie ich w swoim grafiku nauki.

Niestety, mimo że słowa te są używane często w praktycznie każdym języku świata, nie są one uwzględniane przy tworzeniu podręczników (przeczytaj więcej o powodach, dlaczego podręczniki do nauki języków obcych są bardzo nieskuteczne). Tym samym, nauka tego rodzaju słów spoczywa na Twoich barkach.

Jeśli chcesz zgłębić tę tematykę, to polecam stronkę YouSwear. Znajdziesz na niej wulgaryzmy w ponad 80+ językach.


Perełki wiedzy dla Ciebie — podsumowanie



  • szybka nauka języków jest bardzo efektywna czasowo, lecz dość obciążająca mentalnie,
  • postaraj się znaleźć jak najwięcej momentów w ciągu dnia, które jesteś w stanie wykonywać przy pomocy Twojego docelowego języka niemieckiego,
  • przekleństwa, ze względu na duży ładunek emocjonalny, są świetnym elementem (szybkiej) nauki języka.