Habituacja. Jak kształtuje naszą zdolność do nauki i percepcję świata

By Bartosz Czekała | Nauka

Habituacja. Jak kształtuje naszą zdolność do nauki i percepcję świata

Habituacja jest bez cienia wątpliwości jednym z najważniejszych praktycznych konceptów, które opisane zostały w psychologii. Jest ona niczym niewidzialna ręka, która niepostrzeżenie kształtuje praktycznie każdą dziedzinę naszego życia. Mimo to, w szeroko pojętym dyskursie publicznym, nie wspominając już o naszym zabiedziałym systemie edukacji, ciężko znaleźć o niej jakąkolwiek wzmiankę.

Jeśli mam być szczery, sam nie zdawałem sobie sprawy przez długi czas, jak ważny jest to temat. Uświadomiła mi to jedna z uczestniczek mojego kursu Vocabulary Labs, która, yhym, po naszej, zdawało się niewinnej wymianie opinii dotyczącej habituacji trafiła do psychoterapeuty. Zanim dojdziemy do tego, co nią tak wstrząsnęło, zacznijmy od krótkiej lekcji historii.


Krótka historia habituacji


Habituacja określana jest jako stopniowa zmniejszenie reakcji organizmu na dany bodziec wywołana wielokrotną ekspozycją na niego.

Zjawisko to występuje nie tylko u ludzi, ale jest też szeroko rozpowszechnione w królestwie zwierząt.

Teoretyczne ramy tego konceptu zostały stworzone przez Thompsona i Spencera w 1960 roku oraz Grovesa i Thompsona i ich teorię dwóch procesów (ang. the dual process theory) (1970), która przedstawia habituację oraz uwrażliwienie (ang. sensitization), jako dwa niezależne procesy, które oddziałują między sobą, aby nadać ostateczny kształt odpowiedniej odpowiedzi behawioralnej.

Jak widać, jest to koncept, który ma już tyle lat, że ma aż lekkie zakola!


Jaki jest sens habituacji


Habituacja, jak wiele innych zjawisk psychologicznych, absolutnie nie powinna być rozpatrywana poprzez czarno-białe szkiełko. Nie jest ona ani zła, ani dobra. Aby w pełni to pojąć, warto przedstawić, jaki jest fizjologiczny oraz ewolucyjny sens habituacji.

Podstawową zrozumienia większości naszych zachowań jest fakt, że nasze ciało, a przede wszystkim nasz mózg, za wszelką cenę stara się oszczędzać wydatkowanie energii. Jest to stary nawyk, który pozostał nam z czasów, kiedy wysokokaloryczne produkty były praktycznie niedostępne. Mimo że obecnie prawie każdy z nas może kąpać się w kisielu i płukać usta budyniem, to nasze mózgi wciąż tego nie dostrzegają.

Oszczędzanie energii przyjmuje różne formy. Nocą będzie to obniżenie temperatury ciała oraz ograniczenie aktywności dużej części procesów fizjologicznych. Za dnia, przyjmuje ono formę lenistwa fizycznego oraz umysłowego. Skupmy się na tym drugim rodzaju nieróbstwa. Ciężko o lepsze wprowadzenie do tego tematu niż cytat George Bernard Shaw:

„Myślę, że ludzie rzadko myślą. Niewielu udaje się, to więcej niż dwa czy trzy razy do roku. Ja sam zyskałem międzynarodową sławę myśląc raz lub dwa razy w tygodniu”.

Wiele osób po usłyszeniu tego cytatu, z miejsca się oburza. Z miejsca z odmętów świadomości gromko odzywa się głos, „Kogo nazywasz leniwym ćwoku? W ryj dać mogę dać!". Niestety, jest to prawda. Myślenie w najczystszej postaci jest ciężkie, ze względu na „energetyczne skąpstwo” naszego mózgu. Pomyśl ile energii kosztowałoby Cię nieustanne analizowanie wszystkiego, co widzisz lub słyszysz. Idąc ulicą, musiałbyś uważnie obserwować każdą twarz, witrynę sklepową lub drzewo. Każde zasłyszane słowo podlegałoby skrupulatnej analizie.

W tym scenariuszu moglibyśmy się zakładać, ile czasu zajęłoby, zanim trafiłbyś do pobliskiego psychiatryka, jako Człowiek Bóbr po bohaterskiej próbie uwolnienia Twoich pobratymców z zoo. 

Aby uchronić się przed zbytnim nadmiernym wydatkowaniem energii, oraz pobudzeniem przez zbyt dużą ilość bodźców, co notabene jest częścią podłożą epilepsji, mózg wycisza naszą reakcję na dany bodziec z czasem po wielokrotnej ekspozycji na niego. Jest to rodzaj selektywnej ślepoty.


Dzieci, czyli jak wygląda świat przed habituacją


Habituacja


Jeśli chcesz mieć świetny przykład tego, jaka jest różnica między odbieraniem świata, gdzie wszystko jest relatywnie nowe i pobudzające, a tym gdzie wszystko wydaje się zaśniedziałe i zleżałe, to przyjrzyj się zachowaniu małych dzieci. Każda krówka, która mignie im na polu podczas jazdy autem jest cudowna. Każda zabawka wygląda początkowo, jakby sam Jezus ją ciosał.

A my dorośli? Człowiek jedzie do Egiptu i na pytanie co tam robił odpowiada, "Wódę waliłem na basenie". "A co z piramidami? Przecież to jeden z cudów świata!". "Cud srud, panie, przecież, to sterta cegieł jest!"


Habituacja w nauce


Słusznie mówi się, że repetitio est mater studiorum (powtarzanie jest matką wiedzy). Sam ślepo wierzyłem w to bardzo długie lata. Mój dziadek lubował się w łacińskich sekwencjach, więc były mi wpajane, gdy byłem jeszcze małym dzieckiem. Możesz więc wyobrazić sobie rozmiar mojego dysonansu poznawczego, gdy okazało się, że nie jest to do końca prawda. Pozwól, że nakreślę Ci ciut szerszy obraz tego, jak to rzeczywiście funkcjonuje.


Powtarzanie nie jest matką nauki


W artykule "Najlepszy sposób powtarzania informacji, aby uczyć się jak najszybciej i jak najwięcej". opisuję krzywą Ebbinghausa, która jest jednocześnie swoistym algorytmem powtórkowym. Stanowi on podstawę każdego programu opartego o powtórki interwałowe (ang. Spaced Repetition). Przykładem jest oczywiście nieustannie przez mnie polecane ANKI.

Czy programy te rzeczywiście działają? Działają i to fantastycznie! Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Wiemy, to z setek szeroko zakrojonych badań, które powstały w przeciągu ostatnich parędziesięciu lat. Jeśli spotkasz kogokolwiek na swojej drodze kto twierdzi inaczej, to wiedz, że jego drzewo genealogiczne jest zapewne kołem.

Mimo że powtórki i to szczególnie takie, które są zoptymalizowane przez powyższy algorytm (lub jego wariacje) działają, to tu kończą się dobre wiadomości. Jak już zapewne się domyślasz, wielokrotna ekspozycja na daną informację będzie z czasem prowadzić do habituacji. Jest to szczególnie prawdziwe dla informacji, z którymi w żaden sposób nie jesteś związany emocjonalnie. Brak tej więzi jest z kolei powiązany z faktem, że bardzo mało osób tworzy własne fiszki, lub, ujmując to inaczej, sama koduje informacje, które zapamiętuje. Najczęściej bierzemy do ręki uprzednio przetworzone informacje i bezmyślnie je powtarzamy.

Zjawisko to nazywa się passive rehearsal (tj. bierne odtwarzanie informacji). Zostalo ona opisane w 1973 roku przez Craik i Watkins. Także już od tamtego czasu wiemy, że bierne odklepywanie informacji ma bardzo mały wpływ na to, czy informacja zostanie przeniesiona do pamięci długotrwałej. Oczywiście, nie uświadczymy zastosowanie tego mechanizmu w naszym systemie edukacji oraz poza nim. Może za kolejnych 50 lat się uda.

Mechanizm ten możesz przyrównać do próby zapamiętania czyjegoś numeru telefonu podczas rozmowy telefonicznej. Człowiek poci się, stęka powtarza numer w kółko, a koniec końców w pamięci nie zostaje nawet ślad po tej informacji.

I to jest sedno tego zjawiska. Pozwól, że powtórzę z pełnym dramatyzmem — badania pokazują, że PASYWNE powtarzanie, a więc pozbawione Twojego aktywnego kodowania, nie daje żadnych gwarancji przejścia tej informacji do pamięci długotrwałej. Możesz powtarzać ją nawet 50 razy w ANKI i wciąż będziesz ją zapominać. Oczywiście, semantyka jest tu ważna. „Nie daje żadnej gwarancji" nie znaczy, że w ogóle taki transfer nie będzie mieć miejsca. Szansa na niego jest po prostu bardzo niska. Tym samym, większość powtórek, które odbywają się właśnie w ten sposób można nazwać stratą czasu, jeśli porównamy ją do aktywnego kodowania informacji.

Tym samym, powyższe powiedzenie lepiej przemianować na „aktywne powtarzanie jest matką nauki".


Brak urozmaicenia = habituacja



Jeśli chcesz uczyć się skutecznie, to musisz, jak amen w pacierzu zapamiętać, że jakikolwiek odcień nowości czy urozmaicenia przyspiesza przyswajanie informacji. Głównym powodem są zwiększone wyrzuty dopaminy podczas zetknięcia się z nowym bodźcem. Gdy zabraknie nowości, nasz mózg się wyłącza i dochodzi do habituacji. Przestajemy reagować na daną informację. Efektem jest wyżej wspomniana selektywna ślepota.

W uproszczeniu mechanizm ten polega na porównywaniu informacji, z którymi się stykami, z tymi, które mamy w głowie. Jeśli nowo napotkany bodziec pokrywa się z naszymi uprzednio zakodowanymi doświadczeniami, to wywołuje to minimalną reakcję biochemiczną ze strony mózgu. Jeśli okazuje się, że bodziec jest nowy lub nacechowany emocjonalne, to dochodzi do wyrzutu dopaminy.

Sam doświadczyłeś tego tysiące razy, jeśli nie dziesiątki tysięcy. Pamiętasz szkolne zadania z fizyki lub matematyki?

„Jasiu waży z rowerem 40 kg i zjeżdża ze wzgórza o nachyleniu 30 stopni z prędkością 30 km/h, oblicz jak bardzo głęboko masz to zadanie w dupie, wiedząc, że musisz rozwiązać jeszcze 5 podobnych”.

Nie ma znaczenia, ile razy je rozwiązywaliśmy. Lata po skończeniu szkoły, nie więcej niż garstka osób pamięta więcej niż parę wzorów fizycznych na krzyż. Ani sposób przedstawienia tej wiedzy nie był ciekawy, ani my sami nie próbowaliśmy aktywnie jej kodować.


Habituacja w związkach


Wiele powiedziano i napisano o miłości i nie ma czemu się dziwić. To jedna  z najpiękniejszych emocji, jakich ktokolwiek może doświadczyć w życiu. Niestety, potęga miłości nie ma żadnych szans wobec aury obojętności, którą kreuje habituacja.

W pierwszej fazie zakochiwania się, wszystko wydaje się piękne. Lukier, puder i wróżki zębuszki czają się w każdym uśmiechu i dotyku naszego partnera. Niestety, magia ta stopniowo zanika. Nasz organizm zawsze stara się dążyć do homeostazy, a więc stanu równowagi. Sytuacja, w której nasz mózg jest codziennie zalewany obfitymi falami oksytocyny, serotoniny, dopaminy oraz endorfin, ma tyle wspólnego z równowagą, co wylizywanie kleju z rozklejonych kapci, gdy alkoholik robi sobie przerwę od picia. 

Mózg nie jest jednak głupi. Im więcej "kontekstów" zakoduje, które powiązane są z naszym wybrankiem, tym mniejszą reakcję będą one wywoływać przy następnym zetknięciu z nimi. Ani się obejrzymy i człowiek budzi się w bezbarwnej wersji rzeczywistości, gdzie w partnerze nie ma już nic pociągającego. Magia uleciała. Mózg jest jednak małym ćpunem, który potrzebuje nieustannej ekscytacji. Mija kolejny moment i nagle okazuje się, że z każdą kolejną wizytą w mięsnym Pani Krystyna wygląda coraz bardziej nęcąco. Ani te 65 lat już nie przeszkadza, ani bujny wąs.

To samo tyczy się sfery intymnej oraz pornografii. Zastanawiałeś się kiedyś, jakim cudem ludzie zaczynają od oglądania zwykłego, niewinnego stosunku na filmikach, a kończą na gang-bangach z udziałem 4 karłów i papugi? Habituacja. Nieustanne oglądanie, a więc wystawianie się na ten sam bodziec powoduje coraz mniejsze podniecenie. Potrzeba więc podkręcić wajchę intensywności, aby mózg był zaspokojony.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze nie trzeba dużo, aby przezwyciężyć habituację. Wystarczy dodanie dodatkowych bodźców, które zmienią „kodowanie kontekstowe” naszego partnera — dokładnie, jak w przypadku efektywnego przyswajania informacji. Może to być tak łatwe, jak pójście razem na spacer, jeśli ktoś tego zwykle nie robi. Pojechanie do innego sklepu. Ba, nawet separacja na parę dni.

I wydaje się, że właśnie powyższe tak wstrząsnęło uczestniczką Vocabulary Labs. Jej małżeństwo przeżywało mocny kryzys i uświadomienie sobie tego zjawiska przepełniło czarę goryczy i jednocześnie doprowadziło do zmiany.

Dobra, kończę ten wątek, bo czuje się brudny. Zaczynam brzmieć, jak wydanie specjalne Pani Domu. „Już w następnym numerze, dowiesz się, jak oszczędzić i stworzyć domowe jacuzzi przy pomocy 2 puszek fasoli i paczki grochu".


Habituacja w marketingu



Lubię raz na dłuższy czas poczytać sobie komentarze pod artykułami lub na YouTubie, aby zobaczyć, jak ludzie zapatrują się na różne tematy. Jeśli chodzi o marketing, to jedną z najczęściej spotykanych przez mnie opinii jest to, że wielkie koncerny niepotrzebnie marnują kasę na kampanie reklamowe. 

  • "Debile! Mogliby na coś innego wydać tę kasę!"
  • "30 mln na spoty reklamowe TV? Kufa, mnie by zatrudnili, to lepiej im marketing zrobię!"

Wiadomo, że nie ma ludzi nieomylnych, nawet na wierchuszce zarządzających w korporacjach. Rzucanie takimi hasłami kojarzy mi się jednak jednoznacznie z Efektem Dunninga-Krugera. Siedzi sobie taki poczciwiec jeden z drugim w brudnych slipach i uważa, że olbrzymie zespoły marketingowe nie wiedzą, co robią.

Habituacja jest jednym z głównych powodów, dla których każda znacząca marka jest właściwie zmuszona do produkowania kolejnych przekazów reklamowych. Bez tego, reakcja na obecne starania marketingowe dość szybko przestałaby przynosić efekty. Również poprzez mechanizm wypierania informacji o ich produktach, przez towary reklamowane przez konkurencję.

Zjawisko to jest szczególnie widoczne w internecie. Pomyśl, jak często obecnie zwracasz uwagę na reklamy (np. banery) na stronach internetowych? Ja praktycznie w ogóle. Nawet jak AdBlock coś przepuści, to najczęściej odruchowo już olewam, jakieś migające światełka z boku strony.


Habituacja - Jak kształtuje naszą zdolność do nauki i percepcję świata. Podsumowanie.


Habituacja jest jednym z najpotężniejszych i przydatnych zjawisk psychologicznych, które można poznać. Niepostrzeżenie przenika ona wszystkie dziedziny naszego życia, niespostrzeżenie kształtując, a właściwie wypaczając nasz odbiór rzeczywistości.

Dobrym sposobem na spostrzeżenie, że w jakiejś dziedzinie naszego życia zaszła habituacja jest uczucie znudzenia lub niedosytu. Oznacza to, że nasz mózg nie dostrzega już nic nowego i ekscytującego, jeśli chodzi o daną dziedzinę lub zagadnienie. Miał on tak częstą styczność z nimi, że uważa, że wszystko widział, wszędzie był, ale teraz już go to nie obchodzi.

Świadomość zaistnienia habituacji, a więc tym samym wyczulenie się na jej istnienie jest niezmiernie ważna, ponieważ uniemożliwia podjęcie walki z nią. I nie musimy się silić tu na skomplikowanie rozwiązania. Wystarczy przedstawić dane zagadnienie lub osobę w nowym świetle (tj. szeroko pojętym, nowym kontekście), aby wywołać reakcję ze strony mózgu, a tym samym wyrzuty dopaminy.

Taka jest prawda — nie ma nudnych tematów, czy też przedmiotów. Wszystko zależy od tego, jak podejdziemy do ich nauki oraz jak je przedstawimy.

Czy zauważyłeś w swoim życiu ślady habituacji, szczególnie jeśli chodzi o naukę? Daj mi znać w komentarzach!


SKOŃCZYŁEŚ (-AŚ) CZYTAĆ? CZAS NA NAUKĘ!


Czytanie artykułów online to świetny sposób na poszerzenie wiedzy. Smutne jest jednak to, że po zaledwie 1 dniu od ich przeczytania zapominamy większość napotkanych informacji.

Moją misją jest zmienić ten stan rzeczy. Stworzyłem 19 fiszek, aby ułatwić Ci przyswojenie informacji z tego artykułu. Wystarczy pobrać program ANKI i voila — możesz zacząć naukę!


(5) comments

Add Your Reply