Lekcje płynące z nauczenia się 130 tysięcy słów z 8 języków obcych

By Bartosz Czekała | Języki obce

Jak nauczyć się 130 tysięcy słów i 8 języków

Kto by pomyślał? 

Minęło około 16 lat odkąd wyruszyłem w fascynującą i żmudną wędrówkę w świat języków obcych. Nie, nie podjąłem się jej po nawdychaniu się domestosu i godzinnej rozmowie z gigantycznym grzybem. A przynajmniej nikt mi tego nie udowodni. Ta nieoczekiwana podróż była napędzana moją chęcią wyćwiczenia fantastycznej pamięci oraz opracowania nowych, skuteczniejszych systemów nauki języków obcych.

Po drodze popełniłem setki błędów. Całość odbywała się zgodnie ze schematem — dwa kroki do przodu, jeden krok w tył. Koniec końców, udało mi się dopiąć swego celu.

W artykule tym znajdziesz moje lekcje płynące z nauczenia się prawie 130 tysięcy słów z 8 języków obcych. Mam nadzieję, że pomogą Ci one uniknąć wielu błędów, które bezlitośnie mnie trapiły. A że mam lekko fisia na punkcie śledzenia różnego rodzaju danych, to całość okraszona jest dużą dawką różnego rodzaju wyliczeń.

A po co się tyle uczyć?


Wbrew pozorom, ucząc się wszystkich tych języków obcych, nigdy nie przyświecała mi myśl o zostaniu poliglotą. Ba! Obecnie poliglotyzm, głównie ten w internetowym wydaniu, bardzo źle mi się kojarzy. 

Głównym motywem przewodnim mojej nauki było nieustanne usprawnianie moich systemów nauki. Wczytywałem się więc w setki badań i książek, po czym tworzyłem swoje metody nauki.

Każda z nich była rygorystycznie testowana i następnie porównywana z kolejną metodą, którą wymyśliłem. Siłą rzeczy nie mogłem wciąż tkwić w jednym języku. Zacząłem więc je regularnie dodawać, żeby mieć zawsze nowe poletko doświadczalne. Nie wiadomo kiedy i zebrało się tego 8 języków. A że nie chciałem stracić wiedzy, którą nabyłem przy takim trudzie i znoju, wielu z nich zacząłem z czasem nauczać.

Tyle słowem wstępu. Z doświadczenia wiem, że wiele osób ciekawi motywacja stojąca za wieloletnią, wytężoną nauką języków obcych.


Lekcje płynące z nauczenia się prawie 130 tysięcy słów z 8 z języków obcych — Stan słownictwa


Oto szacowany zasób słownictwa dla moich 8 języków na dzień 05.09.2019


Angielski


Angielski jest na pewno punktem odniesienia dla wszystkich moich języków. Na poważnie zacząłem się go uczyć w wieku 18 lat i po drodze odhaczyłem wszystkie certyfikaty Cambridge. Nauczam go również od 20 roku życia. Miałem również przyjemność pracować parę lat, jako tłumacz ustny i pisemny. 

Po wykonaniu testu na stronie http://testyourvocab.com uzyskałem następujący wynik:

Warto wspomnieć, żeby nie traktować wyników takich testów zbyt poważnie. Jest to zaledwie przybliżenie Twojego zasobu słownictwa. Precyzyjny pomiar powinien obejmować, jako minimum, wielokrotne wykonanie tego samego testu i wyciągnięcie średniej.

Co uważam o tym wyniku? Jest całkiem niezły, biorąc pod uwagę, że nie mierzy on znajomości słownictwa specjalistycznego. Wynik między 20 a 35 tysięcy słów klasyfikuje daną osobę, jako native speaker'a.

W wieku bodajże 19-21 lat przerobiłem cały zakres słownictwa z programu Supermemo Advanced, który obejmuje około 20 tysięcy słów.

Do tego trzeba dodać parę tysięcy słów (3-4) z poziomów podstawowych, które nie są uwzględnione w programie. Następnie dochodzą do tego słowa z ANKI, gdzie mam obecnie 6404 słowa, które obejmują głównie materiał z moich studiów z tłumaczeń przysięgłych oraz specjalistyczne słownictwo medyczne.

Koniec końców, całość mojego słownictwa można oszacować na około 30 tysięcy rodzin wyrazów.


Niemiecki


Niemiecki jest kolejnym językiem, którego uczę się już wiele lat. Podstawówki nie wliczę w ten okres, bo bardziej byłem zapatrzony w nauczycielkę niż w podręcznik. Efektem było, to, że na koniec szkoły moje słownictwo ograniczało się do słowa "der Teppich".

Poważną naukę rozpocząłem w wieku 20 lat w jednej z wrocławskich szkół językowych. Po 3 latach byłem tak sfrustrowany, że zainteresowałem się pamięcią. Przynajmniej tyle im zawdzięczam. 

Nauczanie niemieckiego zacząłem bodajże w wieku 26-27 lat i wciąż z chęcią je kontynuuje. Pamiętam, że początkowo przerobiłem całą serię programów o nazwie Profesor Klaus, ale efekty były bardzo mizerne.

Zacząłem więc tworzyć własną bazę wiedzy w SuperMemo, która osiągnęła rozmiar około 15 tysięcy, zanim mój dysk twardy usmażył się i zabrał ją w czeluści Hadesu. Od tamtej pory regularnie robię kopie zapasowe i to zalecam również Tobie.

Po wykonaniu testu na stronie  https://wortschatz.tk/ wyszedł mi następujący wynik:

Czy kupuję ten wynik? Zależy. Nie wiadomo, czy podają oni ogólną liczbę słów, czy znajomość rodzin wyrazów. W to pierwsze jestem w stanie uwierzyć, w to drugie absolutnie nie. 

Na obecną chwilę w mojej bazie w ANKI posiadam 10849 słów, które zacząłem dodawać po stracie poprzedniej bazy. Jest to głównie słownictwo z poziomów C1-C2.

Moje końcowe szacunki są zbliżone do sugerowanych. Myślę, że znam około 27 tysięcy słów. Warto dodać, że do moich wyliczeń nie włączam żadnych odmian gramatycznych słów — jedynie ich formy bazowe.


Szwedzki


Szwedzki zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Był to mój pierwszy olbrzymi sukces, jeśli chodzi o szybką naukę języków obcych. Udało mi się go nauczyć od zera do poziomu B2 w około 3,5 miesiąca w wieku 28 lat. Bardziej szczegółowo można przeczytać po angielsku tę historię tutaj.

Niecałe 8 miesięcy później pracowałem już, po przejściu morderczej rekrutacji, jako nauczyciel tego języka w SJO Empik. Tam nauczono mnie, że uczniowie nie mogą zbyt szybko przeskakiwać między poziomami, bo kasa musi się zgadzać. Języka nauczam po dziś dzień, ale tam wytrzymałem tylko jeden semestr.

Po wykonaniu testu na stronie https://www.arealme.com/svenskt-ordforradstest/en/ wyszedł mi następujący wynik:

W okresie około 2 lat od nauczenia się języka do poziomu B2 udało mi się przerobić około 80-90% słownika kieszonkowego wydawnictwa Wiedzy Powszechnej.

130 tysięcy słów

Niestety, ponad 15 tysięcy słów (albo więcej), które miałem wtedy w bazie SuperMemo, również poszło w piach.

Na obecną chwilę w swojej bazie ANKI mam 12121 słów głównie z poziomu B2-C2. Całość słownictwa szacuję na tę zbliżoną do języka niemieckiego, czyli około 27 tysięcy.


Rosyjski


Naukę rosyjskiego rozpocząłem od pierwszej klasy liceum. Oczywiście, jak to często bywa, po 4 latach mój postęp był stosunkowo niewielki, jak na taki okres. Wzmożoną naukę rozpocząłem dopiero wieku bodajże 27-28 lat od wymian językowych.

W międzyczasie rozbudowywałem swoją bazę słownictwa w ANKI, która obecnie wynosi 21871 słów. Część słów powtarza się, ale całość można zakwalifikować na jakieś 18-19 tysięcy słów.


Czeski


Czeski był ostatnim językiem, jakiego się nauczyłem. Jest on jednocześnie moją największą dumą. W momencie, w którym podejmowałem wyzwanie nauczenia się tego języka, moja wiedza dotycząca pamięci, była już na bardzo wysokim poziomie. Udało mi się go opanować w 1 miesiąc do poziomu B1/B2 i potwierdzić to testami (cały artykuł można znaleźć tutaj w języku angielskim). 

Paradoksalnie jest to jeden z niewielu stricte użytecznych dla mnie języków. Kocham Czechy i jest to chyba jedyny kraj, który regularnie odwiedzam. Na obecną chwilę w mojej bazie ANKI mam 12721 słów. Po odrzuceniu części powtarzającego się słownictwa otrzymamy ich około 12 tysięcy. Nie chcę wliczać w to kognatów, ponieważ wypaczy to mocno wynik (tak jak w przypadku choćby rosyjskiego). 


Esperanto


Esperanto był 7 językiem, którego się nauczyłem. Niestety, ale z braku czasu nigdy nie udało mi się wciągnąć w kręgi esperanckie, ale uwielbiam go do tej pory. W porywach doszedłem do wczesnego poziomu C1, który z upływem czasu skurczył się do poziomu B2. Na obecną chwilę w ANKI mam 4351 słów, głównie z poziomów A2-B2. Całość słownictwa można szacować na około 5 tysięcy rodzin wyrazów.


Francuski


Francuski jest jedynym językiem, którego nigdy nie polubiłem. Przydawał mi się swego czasu podczas kontaktu z klientami francuskojęzycznymi i dzięki temu dobrnąłem do poziomu B2. 

Jeśli chodzi o słownictwo to przerobiłem około 4,5 tysięcy słów, które, jak resztę, straciłem wraz z dyskiem twardym. Od tamtej pory nauczyłem się 2594 słowa, które obecnie mam w ANKI. Dodając do nich słowa z poziomów A1-A2, wyjdzie ich około 3500.


Hiszpański


Hiszpański jest kolejną ofiarą mojej nagłej utraty bazy danych w SuperMemo. Nie mogłem nigdzie odnaleźć notatek na temat ilości słów, jakie tam miałem, ale ocierało się to o około 7-8 tysięcy, jeśli nie myli mnie pamięć. Na obecną chwilę w mojej bazie ANKI posiadam 6399 słów, co po zaokrągleniu w dół da nam 6000 słów.


Całkowita liczba słów podsumowanie


Wychodzi na to, że w ciągu około 16 lat poważnej nauki języków obcych udało mi się nauczyć około:

 30000 + 27000 + 27000+ 18000+ 12000 + 5000 + 3500 + 6000 = 1285000 słów (sto dwadzieścia osiem tysięcy pięćset)


Tempo nauki


Moje średnie tempo nauki w tym okresie wyniosło:

1285000/16 ~ 8301 słów na rok ~ 22,5 słowa dziennie. 

Co fascynujące, udało mi się znaleźć statystyki z 3 lat mojej nauki z lat 2012-2015. Wychodzi na to, że w 3 lata zrobiłem wtedy 46863 słowa, czyli więcej niż 1/3 wszystkich słów, które znam obecnie.

Tempo to zmieniało się oczywiście w zależności od dostępnego czasu i innych priorytetów.


Lekcje płynące z nauczenia się prawie 130 tysięcy słów z 8 języków obcych


Wybierz jasny cel — dogłębna znajomość czy komunikatywność?


Rozpoczynając naukę języka warto jest zastanowić się chwilę nad ty, co jest dla Ciebie ważniejsze — głębia Twojej potencjalnej wiedzy, czy też umiejętność podstawowej komunikacji?

Pamiętaj, że Twoją decyzję, dokładnie, jak kieliszek ciepłej wódki, możesz cofnąć w dowolnym momencie. Życie w dzisiejszych czasach jest dynamiczne. Nie można wykluczyć, że Twój pierwotny cel, po upływie pewnej ilości czasu, ulegnie zmianie.

Kluczowym kryterium jest tu zadanie sobie pytania, w jakim celu będziesz używać danego języka.

Jesteś menadżerem? Gratulacje. Warto więc może zadbać o jego głębię.

Lubisz podróżować raz w roku do danego kraju? W takim razie wystarczy Ci zapewne podstawowa zdolność komunikacji.


Co, jeśli nie wybiorę jasnego celu?

Wiele osób nigdy nie obiera sobie żadnego celu w nauce języków. Czy jest to okrutny błąd sam w sobie? 

Niekoniecznie. Wszystko zależy od Twojego charakteru.

Dla niektórych brak wyraźnego kierunku nauki skutkować będzie ogólnym zniechęceniem i jej zarzuceniem. Inne osoby osiądą z kolei na pewnym poziomie, gdzie jak grzyb zacznie zżerać ich stagnacja. Dla pozostałych będziesz oznaczać to, że ilością domyślną jest „ile wlezie". 

Możesz myśleć o powyższym jak o pieniądzach. Na pewno znasz osoby, które zarabiają określoną kwotę miesięcznie i są z tego w pełni zadowoleni. Nie w głowie im szukanie innej pracy. Inni z kolei ciągle kombinują, jak mieć więcej. Dokładnie tak samo jest z nauką. 

Osobiście bardzo rzadko obierałem sobie jakieś cele w przeszłości. Jeśli miało to już miejsce, to dotyczyło to najczęściej misji, takich jak nauczyć się czeskiego w 1 miesiąc.

Moim stanem domyślnym jest natomiast „ile wlezie". Jeśli tylko znajdę słowo, którego nie znam, z któregokolwiek z moich języków, to od razu dodaję je do swojej bazy wiedzy w ANKI.

Dotyczy to szczególnie języków, których nauczam do tej pory (najczęściej szwedzki, niemiecki i angielski).

Przeczytaj również: 6 głównych przeszkód, które utrudniają Ci opanowanie nowych umiejętności.

1 język w cenie 2-4


Oto przybliżona liczba słów wymagana, którą trzeba znać na danym poziomie języka:

  • A1 - 500
  • A2 - 1000
  • B1 - 2000
  • B2 - 4000
  • C1 - 8000
  • C2 - 16000

Do każdej liczby należy dodać lub odjąć do 20 procent, w zależności od tego, jak dobierasz słowa do nauki.

Przeczytaj więcej: The Rule of 2 – How Many Words You Should Know (For Every Language Level)

Co pokazują nam te liczby? Zamiast nauczyć się jednego języka płynnie (np. na poziomie C1), możesz w przybliżonym czasie nauczyć się paru innych języków na poziomie komunikatywnym (tj. B1)! Jest to oczywiście pewne uproszczenie. Pokazuje ono jednak, że nauczenie się języka naprawdę dobrze wymaga dużo czasu i wysiłku.

Stąd ponownie warto podkreślić, że warto precyzyjnie określić swój cel w nauce języków obcych.

Regularność


Jestem pewien, że wiele osób krzywi się w środki za każdym razem, gdy o tym wspominam. "Kurna, dzięki, ale nowość. Hłe hłe." Niewielu zdaje się jednak doceniać, to, że opanowanie wielu języków lub umiejętności na bardzo dobrym poziomie wymaga po prostu regularnej pracy latami. Kłopot oczywiście polega na tym, że nasz mózg ma to głęboko w rzyci. Liczy się tu i teraz, YOLO! (przeczytaj więcej o tym, jak zmotywować się do nauki, jeśli jesteś leniwą bułą).

Głęboko w pamięć zapadła mi rozmowa z moją byłą uczennicą ze Szwecji, która jak mantrę powtarzała, że to przecież trzeba być geniuszem, żeby się nauczyć tylu języków. Przestała, dopiero gdy jej wytłumaczyłem, że przez ostatnich paręnaście lat wypadły mi może 3-4 tygodnie nauki z powodów Świąt albo kaca. Reakcja taka jest oczywiście zrozumiała.

W momencie, w którym przekonasz samego siebie, że i tak nie dasz rady, albo, że komuś innemu się udało, bo [[ wstaw listę powodów ]], to czujesz się usprawiedliwiony sam przed sobą. Już nie musisz próbować. Właśnie tak działa samospełniająca się przepowiednia.


Wykorzystywanie martwego czasu (tj. otaczanie się językiem)


Photo by Ben White on Unsplash

Martwy czas to okres, w którym wykonujesz czynność, która tylko częściowo angażuje Cię mentalnie. Może być to stanie w kolejce, mycie naczyń, oczekiwanie aż skompiluje Ci się program lub też spacerowanie. 

Martwy czas jest wprost stworzony do nauki języków, szczególnie jeśli chodzi o słuchanie. Najlepsze jest to, że nie musisz przygotowywać się do nich jakoś specjalnie. Wystarczy, że raz wrzucisz na swoją komórkę nagrania w wybranym przez Ciebie języku obcym i sprawa załatwiona. Ba! Możesz również znaleźć ciekawy kanał na YouTube i pooglądać go, gdy utkniesz w korku.

Najważniejsze to pamiętać, że otaczanie się językiem nie powinno być męką. Nie lubisz wywiadów? Słuchaj muzyki. Nie lubisz muzyki? Posłuchaj podcastów. Na pewno znajdziesz, coś dla siebie.

Przez długie lata moim ulubionym sposobem wykorzystywania martwego czasu było zabieranie ze sobą wszędzie słowniczków kieszonkowych. Przyznaję, że reakcje, jakie wzbudzał ten zwyczaj były dość komiczne. Szczególnie, jak brałem go na prawie każde śniadanie w pracy, czy też na imprezy. Jak widzisz nie ma wymówek! Nawet między jednym shotem a drugim można się czegoś nauczyć!


Starannie dobieraj źródła słownictwa


Co powiedziałbyś o pakowaczu, który trzyma kartony w jednym miejscu, taśmę 300 metrów dalej, a produkty z kolei w piwnicy? Pewnie nic dobrego. A jednak wiele osób w identyczny sposób próbuje przyswajać słownictwo.

Wszystkie materiały potrzebne do nauki są rozpirzone, jak tylko się da. Jeśli chcesz uczyć się efektywnie potrzebujesz mieć zawsze pod ręką źródła słownictwa, z których będziesz czerpać słowa. Co więcej, źródło to powinno być wiarygodne, tj. dawać pewność, że tłumaczenie między językami jest tak dokładne, jak tylko się da.

Moim osobistym faworytem są, wspomniane już, słowniki kieszonkowe. Jeśli potrzebujesz rekomendacji, to polecam słowniki firmy Lingea.

Odkryłem je dopiero parę lat temu, ale od tamtej pory jestem ich oddanym zwolennikiem.

Przeczytaj więcej o tym, jak dobierać słownictwo w nauce języków obcych.


Optymalizuj powtórki słownictwa


Dzień, w którym odkryłem, że możliwa jest optymalizacja powtórek przyswajanego materiału, jest jednym z najpiękniejszych dni w moim życiu. Przez 18 czy 19 lat mojego życia próbowałem czystym uporem i setkami powtórek przyswajać słownictwo. A tu nagle okazuje się, że można to robić lepiej; że jest za tym cała nauka; żem głupi, jak cep był. 

O czym mowa? O krzywej Ebbinghaus'a.


Krzywa Ebbinghaus'a

Już uczniowie najmłodszych klas wiedzą, że jednym z kluczowych elementów w procesie przyswajania informacji jest powtarzanie. Niewiele osób jednak wie, że ideałem, jeśli chodzi o naukę jest nie sam proces powtórnej styczności z informacją lecz jego odpowiednie zgranie w czasie. Mowa tu o tzw. powtórkach interwałowych.

Powtórki interwałowe polegają na powtarzaniu słownictwa, którego chcesz się nauczyć, w określonych odstępach czasu, aby zmaksymalizować efektywność nauki

Zgodnie z dobrze znanym zjawiskiem psychologicznym powtarzanie jest dużo bardziej efektywne, kiedy jest rozłożone w czasie niż wtedy, kiedy jest skumulowane. Z uwagi na to, że wiąże się to ze śledzeniem dużej ilości danych, tylko program komputerowy jest w stanie odpowiednio się tym zająć.

Model pamięci w oprogramowaniu wykorzystującym powtórki interwałowe jest oparty na badaniach naukowych w zakresie ludzkiej pamięci. Kluczowym odkryciem jest tu fakt, że wspomnienia stają się wyraźniejsze z każdym powtórzeniem.

Na przykład, po nauczeniu się nowego słowa, możesz pamiętać je przez 2 dni (z powiedzmy 90% prawdopodobieństwem). Jeśli powtórzysz je po 2 dniach, będziesz pamiętać je przez kolejne 5 dni. Jeśli powtórzysz je znowu po tych 5 dniach, będziesz pamiętać je przez kolejne 10. Następnie, przez kolejne 20 dni. I tak dalej. Czas pomiędzy kolejnymi powtórkami ciągle się wydłuża.

Dlatego nie marnujesz swojego cennego czasu na rzeczy, które dobrze znasz. Powtarzasz tylko te rzeczy, które faktycznie musisz powtórzyć — rzeczy narażone na ryzyko zapomnienia.

Warto również dodać, iż mimo że program jest świetny, nie stanowi on panaceum na wszystkie problemy. Jest jak białe płótno, które trzeba nauczyć się wykorzystywać skutecznie.

Ogranicz liczbę materiałów do nauki


Seryjni mordercy lubią robić naszyjniki z palców. Zmotywowane osoby uczące się języków uwielbiają z kolei kolekcjonować materiały do ich nauki. I ciężko się dziwić. Wybór w obecnych czasach jest ogromny. Nic dziwnego, że tyle osób daje porwać się chwili i kupuje tonami aplikacje, książki, krzyżówki i podręczniki różnej maści. Następnie, z błyskiem w oku godnym 6-latka kolekcjonującego Pokemony, opowiadają o swoich skarbach.

Niestety, korelacja między postępami w nauce a ilością dostępnych materiałów, jest korelacją odwrotną. Nie ma możliwości, żeby skutecznie powtarzać i optymalizować powtórki materiału rozsianego na dziesiątkach różnych nośników. Im mniej, tym lepiej. Oczywiście, nie zapominajmy, że kluczowe znaczenie ma tu jakość materiałów.

Zalecana lektura: Dlaczego podręczniki do nauki języków obcych drastycznie spowalniają Twoją naukę i czym je zastąpić


Nauka aktywna zawsze wygrywa


Ilekroć słyszę, że ktoś twierdzi, że nauka pasywna, czyli czytanie i słuchanie, jest najlepszym możliwym sposobem nauki, to budzą się we mnie demony. Mam ochotę odwiedzić takiego delikwenta i zafundować mu lewatywę z gwoździ. 

Nauka aktywna, czyli choćby aktywne uczenie się słownictwa dzięki programom takim jak ANKI lub rozmowy, jest skuteczniejsze na każdym etapie nauki języka. Jest ona szczególnie ważna dla osób początkujących na poziomach A1-B1. 

Jak we wszystkim istnieją oczywiście wyjątki. W wielkim uproszczeniu, osoby, które znają wiele języków lub uczą się języków z tej samej rodziny, są w stanie stosunkowo skutecznie stosować naukę pasywną nawet na wczesnych poziomach zaawansowania.

Wszystko zależy od Twojego stanu wiedzy. Im jest ona większa i bardziej zbliżona do tej, którą chcesz przyswoić, tym łatwiej będzie tego dokonać. Dzieje się to dzięki temu, że pojemność naszej pamięci krótkotrwałej jest modulowana poprzez naszą wiedzę długotrwałą.

Mam nadzieję, że historie te pobudzą Twoją wyobraźnię i przekonają do koncentracji na nauce aktywnej.


Nauka pasywna dopiero od poziomu B2


Photo by Victoria Heath on Unsplash

Zrozumienie powyższego zajęło mi długie lata i przeczytanie setek badan naukowych. Lepiej późno niż wcale. 

W dużym uproszczeniu dopiero okolice poziomu B2 gwarantują Ci posiadanie wystarczającego zasobu słownictwa. Mówimy tu o znajomości około 4 tysięcy rodzin słów. Przy takim słownictwie, zarówno  czytanie, jak i pisanie, pomaga skutecznie rozszerzać zasób znanych słów, a także utrwalać te, które już znamy.

Co więcej, osiągnięcie pełnej płynności w języku jest właściwie niewykonalne bez nauki pasywnej.

Łatwość wydobywania słów polega głównie na posiadaniu olbrzymiej, głównie podświadomej, bazy kontekstów, które „wyzwalają" słowo w odpowiednim momencie. Jeśli jesteś już na poziomie min. B2 i mówisz dobrze, ale chcesz lepiej, to warto rozważyć zwiększenie swojej ekspozycji na dany język.


Nauka języków to kogiel-mogiel różnych umiejętności


Bez cienia wątpliwości języki, jak i szeroko pojęta lingwistyka, stanowią osobną gałąź wiedzy. Z niewiadomych powodów wszyscy uważają, że również NAUKA języków jest jednowymiarowym tworem. Nic bardziej mylnego.

Jeśli chcesz naprawdę skutecznie uczyć się języków, to musisz popracować również nad:

  • Twoim zrozumieniem tego, jak funkcjonuje pamięć
  • psychologią nauki 
  • samopoznaniem
  • zarządzaniem czasem
  • priorytezacją zadań
  • samo-motywacją

Dopiero wtedy będziesz w stanie w pełni optymalnie uczyć się języków (i nie tylko!).


Lekcje płynące z nauczenia się 130 tysięcy słów z 8 języków obcych — podsumowanie


Oto kilka kluczowych elementów, które warto zaprząc do swojego planu nauki języków, aby uczynić ją skuteczniejszą.

  • Wybierz jasny cel - dogłębna znajomość języka czy komunikatywność?
  • Regularność
  • Wykorzystywanie martwego czasu (tj. otaczanie się językiem)
  • Starannie dobieraj źródła słownictwa
  • Ogranicz liczbę materiałów do nauki
  • Optymalizuj powtórki słownictwa
  • Nauka aktywna zawsze wygrywa
  • Nauka pasywna dopiero od poziomu B2
  • Nauka języków to kogiel-mogiel różnych umiejętności


Lekcje płynące z nauczenia się prawie 130 tysięcy słów w językach obcych — słowa na pożegnanie


Znajdź swoją motywację


130 tysięcy słów z 8 języków obcych

Photo by Chase Clark on Unsplash

Wszystkie praktyczne wskazówki zawarte w tym artykule są bez wątpienia ważne. Mimo to w podsumowaniu chciałbym skupić się na dwóch kwestiach.

Po pierwsze, wiedz, dlaczego uczysz się języka. Wiele osób czuje dziwną presję, żeby znać nie wiadomo ile języków obcych, mimo że nie są one im przydatne. Jeśli ich nauka sprawia Ci frajdę lub potrzebujesz je znać, to jak najbardziej warto podjąć ten wysiłek. Jeśli natomiast Twoja motywacja jest wątpliwej jakości, to lepiej dwa razy zastanowić się przed wskoczeniem do tej rzeki zobowiązań.

Nauka języków jest czasochłonna. Jeśli nie wiesz, dlaczego się właściwie uczysz, to spędzisz setki godzin, dochodząc do pewnego poziomu, po czym język uleci Ci z głowy. Efekt będzie taki, że z Twojego życia zniknie tajemniczo wiele tygodni, lecz rezultatów nie będzie żadnych.

Parę lat temu po ostatecznym opracowaniu swoich metod nauki zaprzestałem intensywnej nauki języków. Nie bawi mnie już to, tak jak kiedyś, więc tylko utrzymuję je na odpowiednich poziomach i rozwijam w powolnym tempie.

Zamiast tego, parę lat zacząłem uczyć się obsesyjnie medycyny oraz innych dziedzin wiedzy. Dzisiaj pokazuje, jako część swojej działalności, lekarzom i dietetykom, jak zapamiętywać informacje z ich specjalizacji. Gwarantuję Ci, że jest to dużo bardziej przydatna wiedza niż kolejny język obcy.


Bądź regularny


Wiem, że jest to oklepana rada, ale nikt nie rodzi się „geniuszem", ani nie nabywa magicznie znajomości wielu języków obcych. Nauka to maraton, a nie sprint. Niezależnie od swojego celu, ważne jest, żebyś uczył się każdego dnia. Nawet jeśli ma być to tylko 1 albo 2 słówka.

Lata i tak zlecą. Warto jest więc obudzić się pewnego dnia nie tylko z siwą, lecz i pełną głową.

Czy masz swoje przemyślenia dotyczące nauki języków obcych?

Daj mi znać w komentarzach.