Najgorsze strategie nauki, które marnują Twój czas i wysiłek

By Bartosz Czekała | Nauka

Najgorsze i najbardziej bezużyteczne metody i strategie nauki
Zarządzanie czasem i szeroko pojęta produktywność są zdecydowanie jednymi z najbardziej pożądanych umiejętności, jakie można nabyć. Niestety, często zwiększenie naszej wydajności przyjmuje dość wypaczoną formę. Człowiek śpi 5 godzin dziennie albo kupuje bransoletkę, która raziła prądem, jeśli nie wypróżni się w mniej niż 3 minuty. Dziedziny natomiast, które mogą dać oszczędności rzędu tysięcy i więcej godzin w przeciągu naszego żywota przemykają nam obok nosa.

Zdecydowanie jedną z takich dziedzin jest nauka o pamięci oraz szybkim przyswajaniu wiedzy. W społeczeństwie informacyjnym nie ma wielkiego wyboru Jeśli chcesz zarobić na swojego bezglutenowego croissanta, zamiast walczyć ze szczurami na pobliskim śmietniku o korpus gołębia, to trzeba się rozwijać.

Niestety, większość społeczeństwa nie bardzo wie, jak się uczyć. Nie ma znaczenia, jakie kto ma wykształcenie. Większość z nas polega na intuicji, anegdotkach lub innych niewymiernych źródłach informacji w trakcie wyboru domyślnych strategii nauki. A co jeśli dla odmiany zajrzeć by do randomizowanych badań naukowych dotyczących poszczególnych metod uczenia się? Myślę, że brzmi to nieźle!

Najgorsze strategie nauki


W artykule przyjrzymy się słynnemu raportowi z 9 stycznia 2013 roku. W tej obszernym meta-analizie opracowanej przez Association for Psychological Science pod kierunkiem profesora Johna Dunlosky'ego z Kent State University, 5 wybitnych psychologów przyjrzała się popularnym strategiom nauki i oceniła ich skuteczność. Wyniki ich pracy są niczym zwierciadło, w którym każdy z nas może się przejrzeć, aby zobaczyć, jak produktywnie spędza czas na nauce. Tutaj mały spoiler - najgorsze strategie nauki są jednocześnie tymi, które używa około 99% całego społeczeństwa.

Warto dodać, że w większości zgadzam się z ustaleniami płynącymi z tego raportu. Mimo to gdzieniegdzie dodam swoje uwagi, aby pokazać, że, jak to najczęściej w życiu bywa, niewiele rzeczy jest czarno-białych.

1. Podkreślanie, zakreślanie i tym podobne


Popularność tej metody nie powinna nikogo dziwić. Jest łatwa, nie wymaga żadnego przygotowania i jednocześnie jest nam wpajana od najmłodszych lat. W raporcie skuteczność podkreślania tekstu nie różniła się niczym od przeczytania tekstu. To taki eufemizm na to, że była niezmiernie niska. Warto dodać, że w badaniu przeanalizowano skuteczność tej strategii w izolacji, czyli bez uwzględnienia tego, że często jest ona łączona z innymi metodami nauki. I tu pojawia się pewna dwuznaczność tego podejścia. Samo w sobie jest do bani. Jeśli połączysz je z inną strategią z tej listy, wtedy większość Twojego wysiłku idzie w piach. Jednak w przypadku połączenia tej metody z jakimś rozsądnym podejściem, jak choćby optymalizacja algorytmiczna powtórek, to będzie miało większy sens.

Co więcej, skuteczność podkreślania, zakreślania i tym podobnych strategii, które nazywają się ładnie strategiami sygnalizacyjnymi będzie zależało od Twojej uprzedniej wiedzy z tej dziedziny.


W przypadku wysokiego poziomu wiedzy, a więc osób, które mają już przyzwoitą wiedzę z danego obszaru, techniki sygnalizacyjne mogą wprowadzać zamęt podczas zetknięcia się z nowym materiałem (Mayer, 2014b). Stanowi to konflikt, który skutkuje zwiększonym obcym obciążeniem kognitywnym (ang. extraneous cognitive load) (Schnotz i Kürschner, 2007). McNamara, Kintsch, Songer i Kintsch (1996) sugerują, że w przeciwieństwie do ucznia o niskim poziomie wiedzy, uczący się o wysokim poziomie wiedzy muszą przetwarzać relacje między swoimi istniejącymi bazami wiedzy a nowymi informacjami.


Warto więc pamiętać, że efekt sygnalizacji jest szczególnie wrażliwy na różnice w naszym stanie wiedzy (np. Arslan-Ari, 2013; Johnson i in., 2015; Kriz i Hegarty, 2007).


2. Robienie podsumowań


Podsumowywanie materiału jest kolejną z klasycznych strategii nauki, która jest promowana wzdłuż i wszerz. Polega ona na wydobyciu istoty oraz ogólnego znaczenia dane rozdziału lub strony. W teorii zdaje się, że taktyka ta powinna działać. W rzeczywistości, wyniki.

Mimo że istnieje parę badań, które pokazały ograniczoną skuteczność tej metody, to większość literatury nie wykazuje właściwie żadnych korzyści z jej stosowania.

Przypatrzymy się przykładowo badaniu z 1986 roku przeprowadzonego przez Wong, Wong, Perry i Sawatsky.  Badanie wykazało, że osoby, którym powierzono podsumowanie fragmentów podręcznika na temat trzęsień ziemi, nie wypadły lepiej (ogólnie) niż grupa kontrolna, gdy testowano je tydzień później. W badaniu stwierdzono, że uczniowie odnieśli pewne korzyści z techniki, gdy pytania wymagały zastosowania lub analizy wiedzy, ale podsumowanie prowadziło do spadku wyników, gdy pytania wymagały oceny lub analizy wiedzy.
Dodatkowo stwierdzono, że:
  • podsumowanie jest skuteczne dla tych, którzy są już biegli w podsumowywaniu,
  • jakość podsumowania ma znaczenie,
  • podsumowania, które zawierały więcej informacji i były powiązane z wcześniejszą wiedzą, okazały się lepsze.

Moja opinia o podsumowaniach

Jeśli powyższe wnioski z badań wydają Ci się co najmniej chaotyczne, to nie martw się - na pozór rzeczywiście takie są. Z całej listy bezużytecznych technik opisanych w tym artykule, robienie podsumowań jest najbardziej wrażliwe, na to, jak się je wykonuje.

Generalnie, im bardziej pasywnie podsumowujesz materiał, tym mniej użyteczna jest ta metoda. Jeśli zgarniesz po prostu paragraf tekstu i powycinasz parę słów, żeby całość miała pozornie więcej tekstu, to właśnie zmarnowałeś swój czas.

Skuteczność tej strategii wygląda jednak zupełnie inaczej w momencie, w którym aktywnie zaczynasz analizować dopiero, co przyswojone informacje. Im głębiej będziesz starać się je kodować oraz powiązać z Twoją wiedzą, która już znajduje się w pamięci długotrwałej, tym lepszych efektów możesz się spodziewać.

3. Wielokrotne czytanie tekstu


Wielokrotne czytanie to kolejna popularna technika używana przez uczniów. Mimo że nie cierpiałem jej i w szkole i na studiach, to jak większość moich znajomych, stosowałem ją na potęgę. W końcu nikt nie proponował żadnych alternatyw! Dopiero zainteresowanie nauką o pamięci obnażyło jej bezużyteczność.

Teoretycznie wielokrotne czytanie tekstu oddziałuje pozytywnie na naukę, ponieważ zwiększa całkowitą ilość zakodowanych informacji, niezależnie od rodzaju i poziomu informacji zawartych w tekście. Niestety jest to bardzo złudne uczucie. Meta-badanie wykazało, że w rzeczywistości korzyści z tej strategii nauki spadają już po pierwszym ponownym przeczytaniu tekstu. Każde kolejne przeczytanie go zwiększa retencję materiału w bardzo niewielkim stopniu.

Jeśli spojrzymy na tę strategię z naukowego punktu widzenia, to dość szybko staje się jasnym, dlaczego tak jest. Przede wszystkim, strategia ta momentalnie przeciąża naszą pamięć, krótkotrwałą. Trzeba być niepoprawnym naiwniakiem, żeby uważać, że nasz pamięć nawet po dziesięciokrotnym przeczytaniu materiału jest w stanie wszystko wchłonąć. Co więcej, jest to po prostu bierne odtwarzanie informacji, które prowadzi do habituacji, a więc zmniejszonej reakcji mózgu na dany bodziec przy akompaniamencie coraz niższych wyrzutów dopaminy.

Podsumowując - gorszym spożytkowaniem czas jest tylko próba sprzedaży akcesoriów dla dorosłych świadkom Jehowy. Jeśli już natomiast czujesz, że musisz się uciec do tej strategii, możesz spróbować podrasować ją poprzez optymalizację czasową zgodnie z krzywą Ebbighausa.


krzywa zapominania Ebbighausa


Zamiast czytać materiał w dzikim szale, raz za razem, zrób to raz, a następnie powróć do niego po paru godzinach albo nawet po paru dniach.

W badaniu przeprowadzonym przez Verkoeijen, Rikers i Ozsoy w 2008 r. Uczniowie radzili sobie najlepiej, gdy od pierwszego przeczytania do kolejnego minęły 4 dni. W ciągu tych 4 dni możesz przejść do następnego tematu i ponownie przeczytać go po 4 dniach. Dzięki tej metodzie codziennie przerabiasz nowy materiał i jednocześnie powtarzasz stary.

Trzeba jednak pamiętać, że to próba lekkiego naprawienia z natury bezużytecznej strategii. To tak jakbyśmy wrzucili Sagę do kubka i dodali tam tonę cukru, żeby udawać, że to rzeczywiście herbata, a nie odpowiednik zawartości butów leśniczego.

Osobiście, jak zawsze polecam ANKI, aby zoptymalizować proces powtórek.


4. Mnemotechniki (technika słów kluczowych)


Mnemotechniki, to chyba najszerzej rozpowszechniona "alternatywna" strategia nauki na świecie. Nic dziwnego. Ciężko nie być pod wrażeniem jej pozornej efektywności, gdy czyta się o osiągnięciach uczestników Mistrzostw Świata w Pamięci. Przykładowo, obecny rekord z 2018 autorstwa Wei Qinru w zapamiętywaniu maksymalnej liczby cyfr w 5 minut wynosi 616. Sam, lat już temu 15 zakochałem się w nich bez pamięci. Byłem pewien, że to złoty Graal nauki. Wygrałem nawet Otwarte Mistrzostwa Wrocławia w Zapamiętywaniu i czułem się niepokonany. Otrzeźwienie, jak po dobrej imprezie, przyszło z czasem, gdy zauważyłem, że nawet jeśli zapamiętałem tonę informacji, to ulatywały one z głowy tak samo, choć ciut wolniej, jak przy tępym wkuwaniu materiału. Wkrótce wytłumaczę z grubsza czemu tak jest.

Technika słów kluczowych polega na kodowaniu słów lub pojęć w formie mentalnych obrazów, które następnie umieszczane są w znanych nam lokalizacjach i wydobywane podczas mentalnego spaceru. Niska ocena tej metody we wspomnianej meta-analizie jest motywowana tym, że wymaga dość czasochłonnego treningu oraz ma wąskie zastosowanie, które obejmuje pojedyncze słowa lub krótkie definicje.

Autorzy badania przyznają jednocześnie, że istnieje ogromna ilość dowodów na to, że wyobrażenia mentalne są potężną formą uczenia się, twierdząc, że są one świetne do takich rzeczy, jak

  1. 1
    nauka nowego słownictwa obcego
  2. 2
    terminologia medyczna
  3. 3
    definicja słów
  4. 4
    minerały i ich atrybuty
  5. 5
    definicje naukowe

Moja opinia o mnemotechnikach

Czy zgadzam się z ich opinią? Nie. Pisałem o tym szerzej w artykule pt. "The Truth about effectiveness and usefulness of mnemonics in learning" na mojej angielskiej stronie. Mnemotechniki, to nic innego, jak tymczasowe, sztuczne rozszerzenie pamięci krótkotrwałej. Są sytuacje, kiedy ta technika jest niesamowicie przydatna. Jeśli musisz zapamiętać dużą ilość informacji, podczas gdy nie istnieje możliwość ich zanotowania, nie ma nic lepszego. Przykładem są choćby przyjęcia, gdzie musisz zapamiętać 20 imion naraz lub spontaniczne rozmowy podczas których wymieniane są ważne informacje.

Nie licząc takich sytuacji są to metody o niesamowicie ograniczonej przydatności. Nie pozwalają one między innymi na kodowanie jakiegokolwiek znaczącego kontekstu, co przekreśla ideę, jakiejkolwiek znaczącej nauki. Co więcej, jeśli rzuci się okiem na badania dotyczące mnemotechnik, to są one prowadzone w bardzo krótki okresie czasu, który wyklucza wyciągniecie faktów, że informacje rzeczywiście zostały przyswojone i przeszły do pamięci długotrwałej.

Mamy nawet takie kwiatki:

"Kiedy specjaliści ds. mnemotechnik zostali oszukani, czyli powiedziano im, że nie będą przepytywani z listy słów, które zapamiętali, po czym naukowcy przeprowadzili takie testy - specjaliści ci nie radzą sobie dużo lepiej niż przeciętne osoby, powiedział Konrad, który bada pamięć osób zajmujących się mnemotechnikami ”.- CNN

Moja miłość do mnemotechnik przeminęła dawno temu, wraz z rozczarowującymi wynikami, które przyniosły oraz czytaniem badań naukowych, a nie książek popularnonaukowych. W tych drugich do tej pory dominuje opinia, że techniki te są super. Dla mnie natomiast są bardzo kiepskim narzędziem do długofalowej nauki ze względu na ich ograniczenia oraz wysiłek potrzebny do ich używania.


5. Używanie obrazków



W odniesieniu do zapamiętywania konceptów przy pomocy obrazków, autorzy tej pracy stwierdzili poniższe:

Tworzenie obrazów może poprawić umysłową organizację materiału lub integrację informacji w tekście, a specyficzne obrazy dla poszczególnych odnośników w tekście mogą również wzmocnić uczenie się (tzw. distinctive processing; Hunt, 2006). Co więcej, wykorzystanie wcześniejszej wiedzy do wygenerowania spójnej reprezentacji wątków może poprawić ogólne zrozumienie tekstu; jeśli tak, wpływ wykorzystania obrazów może być silny w przypadku zadań kryterialnych, które wymagają pamięci i zrozumienia.

Jednak badania sugerują, że w praktyce przydatność tej metody jest ograniczona. Podobnie jak mnemotechniki, wymaga przygotowania, aby była skuteczna. Badania nad wykorzystaniem obrazów ograniczały się tylko do tekstu, który jest raczej łatwy do wyobrażenia, a nie do abstrakcyjnych pojęć, takich jak tematy o charakterze bardziej matematycznym i naukowym. Ale nawet badania z odczytem przyjaznym dla obrazu pokazują, że wyniki są mieszane. Niektóre badania pokazują, że uczniowie odnieśli korzyści, podczas gdy inne wykazują odwrotny efekt.

Chociaż istnieją dowody na korzyści, gdy obrazy są używane tylko celem zapamiętania pojedynczych zdań, badanie tej metody przy użyciu długiego tekstu wykazało, że użycie obrazów jego nauce nie przyniosło zauważalnych korzyści uczniom szkół średnich.

Ogólne wykorzystanie obrazów w uczeniu się tekstu uzyskuje niski wynik użyteczności ze względu na zmienność wyników oraz fakt, że działa tylko w przypadku krótkiego tekstu przyjaznego dla obrazów. Dodatkowo, aby zastosować tę metodę, wymagana jest duża ilość praktyki.


Moja opinia o używaniu obrazków do nauki

Jeśli miałbym określić moje podejście do dowolnego tematu, to zdecydowanie powiedziałbym, że jestem fanem skomplikowanych prawd. Nie lubię uproszczeń, choć często ciężko ich uniknąć. W przypadku obrazków prawda jest taka, że mają prawie zerową wartość, jeśli chodzi o zapamiętywanie informacji. Wytłumaczenie dlaczego, tak się dzieje znajdziesz w moim angielskim artykule "Pictures and Images in Flashcards – Are They Even Useful?".

Większość osób, które nie miało nigdy styczności z nauką o zapamiętywaniu, utożsamia przyswajanie informacji z zapamiętywaniem. W praktyce, zapamiętywanie jest zaledwie jedną ze składowych procesu nauki. Równie ważne jest wydobywanie informacji.

Co z tego, że przyswoiłeś, jakieś fakty, jeśli nie jesteś w stanie przypomnieć ich sobie, kiedy tego potrzebujesz? Na tym polega istota łączenia nauki informacji z tekstem. Proces ten nie pomaga prawie w ogóle w zapamiętywaniu, ale znacząco zwiększa Twoje szanse WYDOBYCIA informacji. Czy obrazki są niezbędne, aby przypomnieć sobie informacje? Oczywiście, że nie, choć mogą być pomocne.

Tym samym, moja opinia pokrywa się w dużej mierze z autorami badania. Mogę jeszcze dodać, że jeśli dałeś się nabrać różnego rodzaju naciągaczom, że bez obrazów się nie nauczysz słówek z języka obcego, czy tym podobne, to mam nadzieję, że powyższe da Ci trochę do myślenia.


6. Style nauki


Mimo że style nauki nie znalazły się w badaniu, to stwierdziłem, że warto dorzucić je do listy. Ta popularna hipoteza głosi, że każdy z nas ma optymalny sposób przyswajania informacji. Mamy przykładowo słuchowców, kinestetyków, itd. Jeśli interesuję Cię ten temat to polecam artykuł "Style nauki, czyli parę słów o upierdliwym micie". Mit ten jest tak uporczywy i szeroko rozpowszechniony, jak antybiotykoodporna rzeżączka, ale o ile ta druga istnieje, to style nauki już nie.

Według raportów autorstwa Coffield i in. (2004), wiele modeli stylów uczenia się, popularnych wśród praktyków, nie spełnia standardów akademickich. Oto badanie z maja 2019, opublikowane przez American Psychology Association:

Wiele osób, w tym dydaktyków, wierzy, że style uczenia się są przypisane do nas od dnia urodzin i wpływają zarówno na sukces akademicki jak i zawodowy, mimo że nie istnieje żaden naukowy dowód, by wesprzeć ten popularny mit”.

Cecha wspólna nieskutecznych metod nauki



Długo można by pisać o pamięciowych oraz psychologicznych mechanizmach, które czynią powyższe metody nieskutecznym. Możemy jednak pokusić się o pewne uproszczenie, a przybliżyć naturę problemu. U podłoża nieskuteczności praktycznie wszystkich nieskutecznych metod leży nadmierna pasywność. Człowiek coś tam do siebie mamrocze, gdzieś przejeżdża tępo wzrokiem po tekście albo skupia się na obrazkach. Nauka pasywna ma swoje miejsce w procesie przyswajania informacji - nie ma co do tego wątpliwości. Zazwyczaj jednak staje się przydatna, gdy mamy już wystarczająco wysoki stopień kompetencji.

Istotą skutecznej nauki jest jednak głębokie, aktywne kodowanie informacji.

Polega ono na aktywnej manipulacji materiałem, który chcemy przyswoić w sposób, który jest praktycznie oraz znaczeniowo związany z tym materiałem. Co z tego, że dzięki mnemotechnikom zapamiętasz nazwy kości przedramienia, jeśli zamiast praktycznego kontekstu w głowie masz obraz smoka, który smaruje sobie klatę Nutellą. Kodowanie niby jest, bo obraz trzeba było stworzyć, ale twierdzenie, że jest ono głębokie jest szaleństwem.

Na przyszłość, ilekroć będziesz mieć wątpliwości à propos tego, jak efektywnie się uczysz, pierwsze pytanie, które powinieneś sobie zadać, to: "W jakim stopniu aktywnie się uczę (czyli koduje informacje)"?


Najgorsze strategie nauki - podsumowanie


Mimo że, jak widziałeś, mam parę zastrzeżeń, tu i tam, a propos niektórych wniosków płynących z opisanej w tym artykule meta-analizy, to trzeba przyznać, że naukowcy Ci wykonali wspaniałą robotę. Opisane przez nich metody rzeczywiście cechują się bardzo niską efektywnością nauki. Co przygnębiające, praktycznie wszystkie najgorsze strategie nauki są używane, jako domyślne sposoby przyswajania wiedzy i to zarówno przez uczniów szkół, jak i dorosłych.

Oto najgorsze strategie nauki, które są często używane:
  1. 1
    Podkreślanie, zakreślanie i tym podobne
  2. 2
    Robienie podsumowań
  3. 3
    Wielokrotne czytanie tekstu
  4. 4
    Mnemotechniki (technika słów kluczowych)
  5. 5
    Używanie obrazków
  6. 6
    Style nauki

Jeśli więc dziwiłeś się, dlaczego wiedza, którą nabywamy z takim mozołem, ulatuje nam z taką łatwością, powyższa lista jest dość gorzką odpowiedzią.


(4) comments

Add Your Reply