Macki technologii: Smartfony, cyfrowy haj, słabsza uwaga i mniej samokontroli.

By Bartek Czekała | Nauka i przyswajanie wiedzy

Smartfon jest jednym z najbardziej paradoksalnych wynalazków naszych czasów i swoistym symbolem tego, co niesie ze sobą technologia. Stanowi obietnicę uczynienia naszego życia łatwiejszym i przyjemniejszym; jest zapowiedzią rozwiązania problemów, z którymi się zmagamy.

Od wielu, wielu lat powtarzam jednak, że każdy z nas powinien zakodować sobie prostą prawdę: każda interwencja, każde narzędzie i każdy pomysł to broń obosieczna. Tak łatwo, jak technologia rozwiązuje część problemów, tak samo łatwo może powodować powstawanie nowych.

W kieszeni nosimy bibliotekę, słownik, kalkulator, aparat i dostęp do niemal całej wiedzy świata. Stwarza to praktycznie nieograniczone możliwości każdemu, kto dysponuje taką technologią. Wystarczy jednak odrobina obiektywizmu, aby zauważyć, że w zasadzie nikt ich nie wykorzystuje.

Aby stworzyć coś wartościowego, aby zbudować jakikolwiek projekt, potrzeba skupienia. Potrzeba długich sesji naznaczonych ciężką pracą, koncentracją i wysiłkiem intelektualnym. Na tym właśnie polega kłopot.

Technologia w większości przypadków znacząco utrudnia koncentrację. Komórki stały się – zresztą podobnie jak internet – źródłem łatwo dostępnej rozrywki. Każdy chce poczuć ten obezwładniający wyrzut dopaminy jak najszybciej, najlepiej bez żadnego wysiłku. Kolejny klik, kolejny cyfrowy haj, W kólko - byleby nie zostać sam na sam ze swoimi myślami.


BRAIN ROT I WIECZNY CYFROWY HAJ

Proces degradacji zdolności koncentracji postępuje niemal nieustannie z roku na rok. Doszło do tego, że nowa generacja młodzieży nie jest w stanie obejrzeć nawet dłuższego filmiku i konsumuje na potęgę „shorty” z TikToka czy YouTube'a.

Jest to jednak historia stara jak świat. Bertrand Russell pisał już sto lat temu:

„Nawyk biernej rozrywki został tak mocno podsycony przez radio i kino, że wielu ludzi utraciło całą radość z pracy oraz z wszelkiej formy wysiłku”.

Nie bez powodu Oxford University Press wybrał „brain rot” jako słowo roku 2024. Znaczy to dosłownie "gnicie mózgu.". Nie ma w nim nic subtelnego, ale nie jest to też ani miejsce, ani czas na subtelności.

Termin ten odnosi się do postrzeganego pogorszenia stanu mentalnego lub intelektualnego pod wpływem nadmiernego konsumowania treści niskiej jakości, szczególnie internetowych. Bezbłędnie oddaje on sedno nadmiernego kontaktu z technologią.

I choć samo słowo brzmi jak mem, problem przestaje być memem, gdy zaczynamy patrzeć na badania.


ROZKŁAD KONTROLI UWAGI

Illustration: Getty Images

Illustration: Getty Images

W badaniu opublikowanym w 2024 roku w „Frontiers in Human Neuroscience” przebadano 48 młodych dorosłych korzystających z krótkich form wideo na smartfonach. Uczestnicy wykonywali test sieci uwagowych (ANT), a ich aktywność mózgu mierzono za pomocą EEG. Autorzy oceniali również tendencję do problematycznego używania krótkich filmów oraz poziom samokontroli badanych.

Wyniki okazały się niezwykle niepokojące. Im większa była skłonność do – nie bójmy się tego słowa – patologicznego oglądania krótkich treści, tym słabszy był wskaźnik aktywności fal theta w obszarach przedczołowych podczas zadania wymagającego kontroli poznawczej. Mówiąc prościej: u osób silnie „wciągniętych” w krótkie filmiki mechanizmy neurofizjologiczne odpowiedzialne za kontrolę uwagi i radzenie sobie z konfliktem poznawczym pracowały znacznie słabiej.

Musisz wiedzieć jeszcze jedno: fale theta są odpowiedzialne między innymi za kodowanie informacji. Innymi słowy, u takich osób upośledzona została również zdolność zapamiętywania. Mówimy więc zarówno o rozpadzie umiejętności kontrolowania impulsów, wybierania właściwych reakcji czy wyciszania rozpraszaczy, jak i o częściowej utracie zdolności uczenia się. Jest to niczym cichy proces produkcji intelektualnych zombie, które nie są w stanie wykrzesać z siebie niczego wartościowego.

Co ważne, związek ten ujawnił się podczas wykonywania konkretnego zadania, a nie w spoczynkowym EEG. Sugeruje to, że problem może nie być widoczny wtedy, gdy człowiek po prostu siedzi i „nic nie robi”. Deficyty ujawniają się szczególnie wtedy, gdy mózg musi wykonać realną pracę: skupić się, zahamować automatyczną reakcję i utrzymać kontrolę.

Gwarantuję Ci, że gdybyśmy zidentyfikowali wirus, który działa w tak destrukcyjny sposób na mózg, to na drugi dzień WHO zamknęłoby wszystkie granice, ogłoszonoby pandemię i rozpoczęto by pracę nad szczepionką lub lekarstwem. Niestety dla nas, jest to po prostu swoisty skutek uboczny rozwoju technologii, którym niewiele osób zaprząta sobie głowę

Wykazano również istotną ujemną korelację między skłonnością do oglądania krótkich filmów a wynikami w skali samokontroli. Zależność była prosta jak cep im więcej treści tego rodzaju się pochłania, tym niższa samokontrola. Biorąc jednak pod uwagę powyższe, podane przeze mnie mechanizmy, nie powinno to dziwić.

Samokontrola jest niesamowicie ważną cechą, która rozlewa się na większość dziedzin naszego życia, szczególnie tych znaczących. Umiejętność utrzymania diety czy odwleczenia gratyfikacji to absolutnie kluczowe obszary naszego życia. Niestety paraliżujące macki technologii wchodzą gładko w mózgi i potrząsają nami jak bezradnymi kukiełkami.


GŁUPSZA KOMÓRKA, MADRZEJSZY CZŁOWIEK

Najładniej widać to w badaniach, w których dla odmiany to smartfon staje się głupszy, a nie my – poprzez zablokowanie ważnej funkcjonalności.

W randomizowanym badaniu opublikowanym w „PNAS Nexus” uczestnicy przez 2 tygodnie mieli zablokowany mobilny internet w telefonie. Nadal mogli korzystać z połączeń i SMS-ów. Nadal mogli korzystać z internetu na komputerze. Jedyne, co się zmieniło, to to, że komórka stała się „nudniejsza”, niczym pod koniec lat 90.

Efekt? Po zablokowaniu mobilnego internetu zanotowano zmiany w trzech obszarachpoprawił się dobrostan, zdrowie psychiczne i obiektywnie mierzona zdolność utrzymywania uwagi. Poprawa uwagi była mierzona zadaniem gradCPT, a autorzy porównali jej wielkość do około 10 lat typowego spadku związanego z wiekiem w tym samym teście.

Co ciekawe, większość uczestników wykazała poprawę w przynajmniej jednym z trzech mierzonych obszarów. Autorzy raportowali poprawę zdrowia psychicznego u 70,5% osób, dobrostanu u 73,3%, obiektywnie mierzonej uwagi u 58,5%, a poprawę w co najmniej jednym z tych trzech obszarów u 90,7% uczestników.

Jest w tym jeden smutny haczyk – wielu osobom trudno było wytrwać. Spośród 467 osób, które zgodziły się na blokadę mobilnego internetu, tylko 119 spełniło wcześniej ustalone kryterium dobrej zgodności z interwencją. Jest to wynik, który nawet heroiniści z przedmieść Chicago skwitowaliby krótkim: „Weź się ogarnij”.

Jednocześnie są to informacje wciąż nieznane albo bagatelizowane. Dają jednocześnie do myślenia - jak wiele osób cierpiących na lęki czy depresję mogłoby odnieść korzyści z tak prostych interwencji, które przynoszą efekty wręcz błyskawicznie.


SAMA OBECNOŚĆ TELEFONU TO DRENAŻ ZASOBÓW UMYSŁOWYCH

Rob Dobi / Getty Images

Być może ktoś pomyśli, że porównywanie taniej rozrywki i podniety dopaminowe  jaką dostarczają smartfony do poważnych uzależnień, to przesada albo kiepski zabieg stylistyczny. Moim zdaniem nie ma w tym krzty przesady. Możemy puścić wodze wyobraźni i zadać proste pytania:

  • Jak zachowywałby się narkoman, który trzymałby pod ręką dawkę swojego preferowanego specyfiku i jednocześnie próbowałby skupić się na czytaniu?
  • Jak zachowywałby się alkoholik, trzymając butelkę wódki na stole, przy którym próbowałby dokończyć projekt?
  • Jak zachowałaby się osoba z napadami objadania się i otyłością, gdyby postawić przed nią parę kawałków ciasta i poprosić, aby napisała esej?

Nie ma z pewnością wielu optymistów, którzy oczekiwaliby, że osoby takie będą w stanie skoncentrować się głęboko na swoich zadaniach. Myśli byłyby rozbiegane, ale na pewno trafiłyby szybko w koleiny, które prowadziłyby do obiektu ich pragnień.

Jak to się ma do telefonu komórkowego? Badanie z 2017 roku sprawdzało, co dzieje się z wynikami poznawczymi, gdy telefon leży na biurku, jest w torbie albo znajduje się w innym pomieszczeniu. Wyniki sugerowały, że sama obecność własnego smartfona może ograniczać dostępną pojemność poznawczą, nawet gdy telefon jest wyciszony i nie jest aktywnie używany

Nie spodziewam się oczywiście, ze efekt ten będzie identyczny dla każdej osoby. Każdy z nas jest inny. Niemniej badanie to na pewno jest zaproszeniem do głębszej analizy na temat tego, jaki wpływ mają na nas telefony komórkowe.

A co z odczuwaniem prawdziwego głodu po odstawieniu komórki? W badaniu z 2025 roku przeprowadzono eksperyment fMRI na 25 młodych dorosłych. Sprawdzono, co dzieje się po 72 godzinach ograniczenia korzystania ze smartfona. Gdy uczestnikom pokazywano obrazy smartfonów, zauważano zmiany aktywności mózgu w jądrze półleżącym i przedniej korze zakrętu obręczy, czyli obszarach związanych m.in. z nagrodą, motywacją, znaczeniem bodźców i kontrolą zachowania.

Co ciekawe, zmiany te były powiązane z układami dopaminowym i serotoninowym, a aktywność kory ciemieniowej korelowała z odczuwanym „głodem” smartfona. Innymi słowy: po okresie ograniczenia telefon działał jak silny bodziec wyzwalający reakcję podobną do głodu znanego z uzależnień, tak zwanych poważnych — szczególnie u osób podatnych na nadmierne korzystanie ze smartfona.


TELEFON MĘCZY I GŁOWĘ I CIAŁO

Każda osoba, która miała większą styczność z literaturą naukową z dziedziny szeroko pojętej medycyny, w tym neurobiologii, powinna rozumieć, że ciało i umysł poruszają się cyklamiaktywacja – odpoczynek”. Każdy z tych etapów jest niezbędny dla optymalnego funkcjonowania umysłu i ciała. Zakłócenie dowolnego z nich odbija się na nas negatywnie.

Bezmyślne przewijanie treści na komórce jest niestety odbierane jako odpoczynek. Nic bardziej mylnego.

W badaniu z 2021 roku sprawdzano, jak 30 minut korzystania z aplikacji społecznościowych w telefonie wpływa na późniejszy trening siłowy. Uczestnicy wykonywali przysiady ze sztangą według dwóch różnych scenariuszy: po używaniu aplikacji społecznościowych albo po oglądaniu filmu dokumentalnego. Po maratonie mediów społecznościowych odczuwali większe zmęczenie mentalne i uzyskiwali niższą objętość pracy treningowej.

Jest to fantastyczna i świetnie kontrolowana demonstracja pokazująca, jak mocno obciążony zostaje układ nerwowy podczas pozornie relaksującego oddania się w objęcia technologii. Mózg nie odpoczywa – musi wykonać setki małych mikroreakcji: ocenić, porównać, kliknąć, przewinąć, zareagować emocjonalnie, powstrzymać impuls, pójść za impulsem, odebrać bodziec, porzucić bodziec, znaleźć następny.


MŁODZI CORAZ CZĘŚCIEJ ZGŁASZAJĄ PROBLEMY Z  KONCENTRACJĄ, PAMIĘCIĄ I DECYZJAMI

Getty Images

W analizie opublikowanej w „Neurology” oceniono ponad 4,5 miliona odpowiedzi dorosłych Amerykanów z lat 2013–2023 w systemie BRFSS. Badacze analizowali tzw. self-reported cognitive disability, czyli deklarowane poważne trudności z koncentracją, zapamiętywaniem lub podejmowaniem decyzji. Z analizy wykluczono osoby zgłaszające depresję, aby lepiej uchwycić niepsychiatryczne trudności poznawcze.

Ogólny odsetek takich deklarowanych problemów wzrósł z 5,3% w 2013 roku do 7,4% w 2023 roku. Największy wzrost dotyczył osób w wieku 18–39 lat: z 5,1% aż do 9,7%. Co ciekawe, u osób powyżej 70. roku życia odsetek ten spadł z 7,3% do 6,6%.

Czy technologia to główny powód? Nie da się tego powiedzieć z całą pewnością. Autorzy i komentatorzy wskazują kilka możliwych wyjaśnień: stres ekonomiczny, zmiany na rynku pracy, większą świadomość problemów poznawczych, choroby przewlekłe, styl życia i środowisko itd.

Niemniej obraz wyłaniający się z badań interwencyjnych, jak i proste do przeprowadzenia obserwacje w naszym najbliższym otoczeniu, są trudne do zignorowania i pokazują dość wyraźny związek przyczynowo-skutkowy. Niewidoczna cena naszych wyborów często przewyższa tę jawną.


DZIECI PŁACĄ NAJWYŻSZĄ CENĘ

Porządek wszechświata jest dość przykry – najwyższą cenę złych decyzji zawsze płacą dzieci. Tak jest również w tym przypadku.

W badaniu opublikowanym w „Psychological Medicine” analizowano związek czasu ekranowego w niemowlęctwie z późniejszą organizacją sieci mózgowych i kompetencjami społeczno-emocjonalnymi. Autorzy badali m.in. topologię sieci mózgowych  oraz rolę wspólnego czytania rodzica z dzieckiem jako możliwego czynnika ochronnego.

Wynik był niepokojący: czas ekranowy w niemowlęctwie wiązał się z większą integracją sieci odpowiedzialnych za przetwarzanie emocji i kontrolę poznawczą. Ta integracja pośredniczyła w związku między czasem ekranowym a późniejszą regulacją emocji i kompetencjami społeczno-emocjonalnymi. Innymi słowy: czas spędzony przed ekranem był powiązany z innym sposobem organizacji sieci mózgowych, który następnie wiązał się z gorszą regulacją emocji i niższą odpornością społeczno-emocjonalną.

W badaniu tym można było jednak znaleźć ziarenko nadziei i swoiste pocieszenie. Wspólne czytanie rodzica z dzieckiem moderowało ten związek. Przy niskim poziomie wspólnego czytania większy czas ekranowy wiązał się z większą integracją sieci emocjonalno-poznawczych. Przy wysokim poziomie wspólnego czytania ten związek nie był widoczny

Pokazuje nam to jedno – ekran jest szczególnie szkodliwy, kiedy wypiera czynności, które są dla nas pożyteczne albo wręcz niezbędne z punktu widzenia higieny umysłu i ciała. Gdy wyparciu ulega czas spędzony z rodzicami czy – w przypadku nas dorosłych – czas spędzony na głębokim skupieniu i oddawaniu się produktywnym czynnościom, możemy być pewni, że konsekwencje będą surowe.

Technologia jest obecnie zintegrowana z praktycznie każdą gałęzią życia, na dobre i na złe. Kontrolowanie jej wymaga aktywnego wysiłku. Czy warto go podjąć? Myślę, że niewiele jest czynności tak wartych zachodu, jak stawianie aktywnego oporu bezmyślnej rozrywce, która kryje się pod maską technologii. Każda kolejna parcela umysłu, którą zaczyna ona okupować, oznacza utratę tego, co czyni nas ludźmi. Im szybciej zaczniemy tę walkę, tym szybciej będzie można odbudować to, co zostało już kognitywnie zniszczone.


>
Polityka prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i pełnią funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową oraz pomaganie naszemu zespołowi zrozumieć, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Więcej przeczytasz w Polityce prywatności.