W ciągu ostatnich lat zauważyłem u siebie rosnącą tendencję do wgłębiania się w pozornie proste prawdy. Powodem jest zapewne nieustanne obcowanie z różnymi cytatami oraz myślami, spowodowane ich ciągłymi powtórkami. Pozwala to nieustannie je trawić i rozpatrywać z perspektywy różnych stanów umysłowych oraz emocjonalnych. Same powtórki rozdzielone są czasem, podczas którego następuje akumulacja innych informacji.
Efektem są przełomy, które prowadzą do przebłysków mądrości, pomagających mi rozświetlać ciemne kąty własnego rozumu.
Jednym z powiedzeń, do którego wracam od dawna, jest angielskie: You get what you reward — dostajesz to, co nagradzasz.
Słowa te często kwitowałem roztargnionym skinieniem głowy i chrząknięciem: „No tak, oczywiście”. Potrzeba było dużo czasu i machania mentalną łopatką, aby zobaczyć, jak głęboko sięgają ich korzenie.
MÓZG ZAPAMIĘTUJE, CO DZIAŁA
Iwan Pawłow zasłynął słynnym już eksperymentem z psami. Zauważył, że zaczynały się one ślinić nie tylko wtedy, gdy dostawały jedzenie, ale także wtedy, gdy pojawiał się sygnał zapowiadający jedzenie — na przykład dźwięk dzwonka.
Dzwonek początkowo nie wywoływał żadnych skojarzeń. Jednak gdy jego dźwięk zaczął pojawiać się tuż przed jedzeniem, mózg psa zaczynał traktować go jak zapowiedź nagrody. W efekcie sam dzwonek wywoływał reakcję organizmu i napływ śliny.
To właśnie warunkowanie klasyczne: mózg uczy się skojarzeń między bodźcem a konsekwencją.
Jak ten eksperyment ma się do powiedzenia, które przytoczyłem na początku artykułu?
„Dostajesz to, co nagradzasz” jest czystym wyrazem warunkowości sprawczej, czyli uczenia się poprzez nagrody i konsekwencje. Jest poniekąd hasłem, które powinno być wyhaftowane na sztandarze behawioryzmu.
Nie trzeba specjalizować się w psychologii, by dostrzec tę prawidłowość w praktyce.
- Stresujący dzień? Parę łyków alkoholu i czujesz, jak procenty zmywają ból tego dnia. W międzyczasie mózg zaczyna tworzyć powiązanie: stres → alkohol na odstresowanie.
- Nudy? Na szczęście można obejrzeć coś ciekawego na komórce. Mózg dostaje informację: „to działa”. Kolejne powiązanie roztacza swoje nici między tym stanem umysłu a telefonem. (czyt. więcej - Macki technologii: Smartfony, cyfrowy haj, słabsza uwaga i mniej samokontroli.)
- Siedzisz po godzinach i szef klepie Cię w ramię, mówiąc, że jesteś fantastycznym pracownikiem? Kolejna kotwica emocjonalna zostaje zarzucona.
Zależności te rozciągają się na praktycznie każdą dziedzinę naszego życia. Dziecko przyznaje się do błędu. Rodzic, zmęczony dniem, spuszcza nerwy ze smyczy i ochrzania je. Chwilę później być może nawet nie pamięta, że taka sytuacja wystąpiła. Mózg dziecka natomiast skrupulatnie zaczyna tworzyć zależność: szczerość = zagrożenie.
Nie tylko dostajesz to, co nagradzasz — tracisz to, czego nie nagradzasz
ASYMETRIA NAGRÓD - GRASZ Z KASYNEM
Największy problem, który wyłania się z tego powiedzenia, polega na asymetrii nagród i kar I ich rozłożenia w czasie.
Największe korzyści praktycznie bez wyjątku dają szeroko pojęte projekty, których owoce można zebrać dopiero w przyszłości. Czasem po kilku miesiącach. Czasem po roku. Czasem po kilku latach.
Praktycznie nic wartościowego nie jest osiągane szybko.
Pisanie książki może trwać lata. Rozwijanie własnej działalności może trwać lata. Budowanie zdrowia, sylwetki i nawyków z nimi powiązanych może trwać lata. Budowanie reputacji, kompetencji i zaufania również nie dzieje się z dnia na dzień.
Nie potrafię wymienić nawet jednej rzeczy w moim życiu, która pozwoliła mi osiągnąć dobry poziom życia oraz satysfakcję, a która nie zajęłaby mi lat. Niektóre umiejętności szlifuję wręcz od dekad.
Dostrzegasz już problem?
Mózg bardzo łatwo tworzy powiązania między stanami i bodźcami, które są umiejscowione blisko siebie czasowo. Każdy z nas wie, jak szalenie łatwo wpaść w wir najbardziej prymitywnych warunkowań.
Mózg nigdy nie nadążał za tempem naszej ewolucji. Nie wykazuje on większego zrozumienia, czym jest przyszłość. Naturalnie preferuje nagrody szybkie, konkretne i łatwe do poczucia. Właśnie dlatego krótkoterminowe przyjemności tak często wygrywają z długoterminowymi celami.
Jeśli piszesz książkę, to nikt nie nagrodzi Cię za napisanie jednej strony.
Jeśli pan Kowalski wygląda jak nieoszlifowana kostka masła i uda się na trening, to nic się po nim nie zmieni. Przynajmniej nic zauważalnego ani namacalnego. Jednocześnie trening musi konkurować z każdą możliwą przyjemnością tego życia, która w międzyczasie kusi niczym wyuzdana kusicielka w koronkowej bieliźnie.
Grasz w grę z kasynem i startujesz z przegranej pozycji. Jeśli chcesz pokonać asymetrię, musisz zmienić zasady gry.
Jest stare powiedzenie, żeby nie grać w szachy z gołębiem, bo wskoczy na szachownicę, zmiecie wszystkie pionki i na koniec na nią nasra.
Przyjacielu — bądź gołębiem.
SUKCES JAKO NAWYK, PORAŻKA JAKO NAWYK
"Sukces jest nawykiem. Wygrywanie jest nawykiem. Niestety przegrywanie też” — Vince Lombardi.
Jeśli dostajemy to, co nagradzamy, i potencjalnie tracimy to, czego nie nagradzamy, to rzeczywiście zarówno sukces, jak i porażka są nawykami, bo wynikają z ustanowionej pętli informacji zwrotnej.
Każdy sukces buduje gotowość do kolejnej pracy. Jest niczym urzędowe poświadczenie, że to ma sens. Być może dlatego, z punktu widzenia asymetrii, najważniejszy jest pierwszy duży sukces — niezależnie od tego, jak będzie on dla danej osoby definiowany.
Ucząc się języka obcego, może być nim pierwsza prawdziwa rozmowa z native speakerem. Dla osoby prowadzącej firmę — pierwszy klient.
Czymkolwiek by nie był, jawi mi się jako warunek niezbędny do tworzenia warunkowania odległego w czasie. Jeśli potrzebowałeś dwóch lat regularnej pracy, aby zacząć komunikować się w swoim docelowym języku, to mózgowi dużo łatwiej jest zaakceptować kolejny długofalowy cel.
Widzi, że są z tego pieniądze, osobista satysfakcja oraz inne potencjalne benefity.
Osoba, której wystarczająco dużo razy się udało, ma w sobie większe przekonanie, że warto pracować dalej. Nawet jeśli nowy projekt jest trudny, mózg rozumie — poprzez obserwację obecnej rzeczywistości — że to ma sens.
Osoba, która nie zaznała słodkiego smaku sukcesu okupionego dużą ilością pracy, łez, potu i czasu, nie może polegać na czerpaniu pozytywnej informacji zwrotnej ze swojej bieżącej sytuacji.
Tym łatwiej wtedy wsiąknąć w proste schematy nagradzania natychmiastowego i leczenia bólu egzystencjalnego tanią rozrywką — od jedzenia po używki.
PROJEKT TERAŹNIEJSZOŚĆ
„Przeszłość już nie istnieje, a przyszłość jeszcze nie nadeszła” — św. Augustyn.
Asymetria ta prowadzi do olbrzymiego paradoksu.
Z jednej strony najważniejsze efekty wymagają myślenia długofalowego. Musisz zobaczyć przyszłość, której jeszcze nie ma. Co gorsza, musisz uwierzyć, że jest ona osiągalna. Musisz pracować przez tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata bez natychmiastowej nagrody.
Z drugiej strony jedynym miejscem, w którym można cokolwiek zrobić, jest teraźniejszość.
Istnieje mnóstwo porzekadeł i przysłów, które sugerują, aby skupić się na obecnej chwili czy też na obecnym dniu. Ich głębia umykała mi do momentu, w którym pojąłem istotę wspomnianej asymetrii.
Emily Dickinson pisała, że wieczność składa się z chwil „teraz”. Jest to prawda.
Każdy wieloletni projekt jest sumą pojedynczych dni. Każda książka jest sumą pojedynczych zdań i kartek. Każda forma fizyczna jest sumą pojedynczych treningów i posiłków. Każda firma jest sumą pojedynczych decyzji, rozmów i poprawek.
Nie trzeba widzieć całej drogi. Wystarczy następny krok.
Dobrze oddaje to przysłowie zen:
Kiedy jesz, jedz. Kiedy idziesz, idź.
Całość tych rozważań prowadzi do najważniejszego wniosku. Realizacja długofalowych celów staje się dużo prostsza, jeśli potrafimy skupić się na „nagradzaniu” naszej pracy w teraźniejszości, szczególnie w obrębie jednego dnia.
Zabieg ten sprawia, że umysł przestaje koncentrować się na przyszłości, której i tak nie jest w stanie pojąć. Zdejmuje to z człowieka olbrzymi ciężar niepewności oraz frustracji. Nie jest to oczywiście jedyna metoda radzenia sobie z tą asymetrią, ale z wielu powodów jest preferowana.
A jak rozkochać mózg w teraźniejszości? O tym kiedy indziej.



